Monthly Archives: Sierpień 2014

Strach strachem

Na pozbycie się raka płuc zadziałało wiele ważnych działań,

jednym z nich było pozbycie się strachu

Każdy strach paraliżuje, ale drugi większy strach przed strachem czasem pobudza do działania.

Przed wykryciem przyczyny raka miałam go za demona śmierci i cierpienia. Teraz wiem, jak bardzo się myliłam, ale skąd miałam wiedzieć, że rak jest moim przyjacielem?   Pojawił się u mnie niespodziewanie, jako posłaniec niosący mi ważną informację, że mogę żyć lepiej i przyjemniej, jeśli pozbędę się strachu przed śmiercią, który władał już każdą komórką mojego ciała, skutecznie paraliżując każde działanie. Umysł niczego nieświadomy interpretował posłańca, jako strasznego wroga obarczając winą wszystkich wokoło tylko nie siebie.

U mnie paradoksalnie strach przed „demonem raka” zabił strach przed śmiercią, który był  źródłem jego programu. Strach przed strachem spowodował u mnie determinację prowokującą do działania. W moim przypadku w odruchu bezwarunkowym była to gorliwa modlitwa do Boga za pośrednictwem Matki Boskiej Licheńskiej prosząc o wybaczenie za bezmyślne oddalenie się od Boga. Jak poczułam, że modlitwa została wysłuchana ustąpił mój strach przed śmiercią, a wskrzesiłam całą paletę działań skutkującą pozbycie się okropnej choroby.

Inaczej mówiąc potężny strach przed rakiem pokonał podobny strach przed śmiercią. Rak zwyczajnie informował mnie” Irenko możesz żyć lepiej, przyjemniej, jeśli uwolnisz się od tego strachu”. Tylko ja byłam ślepa i doszukiwałam się winnych , zamiast wziąć  odpowiedzialność za swoje życie .

Niestety strach nie tylko paraliżuje, ale i oślepia przekonałam się o tym trochę późno, ale lepiej późno niż wcale.  Niektórzy nigdy nie dowiedzieli się, dlaczego dotknęła ich okropna choroba.  Mnie po ciężkiej pracy nad sobą udało się dotrzeć do źródła i odpowiedzieć na dręczące pytanie. Dzisiaj jestem wdzięczna Bogu i sobie , że dane mnie było przejrzeć na oczy mimo trudu , cierpienia . Przekonałam się , że ciężkie życie, trud , cierpienie, to nie kara, tylko krzywe  spojrzenia na niektóre zdarzenia  stały się moim życiowym programem.

Fajne jest to, że mając odwagę spojrzeć prawdzie na swoje życie, można wiele krzywych spojrzeń wyprostować. Czego wszystkim serdecznie życzę.  Irena

„Strach zabija” – autor B. Lipton

 

 

Akceptacja starości

 

Jeśli starzenie się jest chorobą, to   jaką informację przekazuje nam starość?

Objawy starzenia  dają znać o sobie bez względu na to czy ich w sobie dostrzegamy czy nie.

Akceptacja dokuczliwych objawów jest pierwszym skutecznym krokiem do ich złagodzenia.

Jeśli udowadniamy sobie i innym, że mimo słabnących sił  nadal jesteśmy silni jak za dawnych młodych lat , to nie tylko nic nie robimy aby się wzmocnić , ale jeszcze przyspieszamy proces starzenia zbyt forsując resztę zachowanych sił. Takie oszukiwanie siebie jak każde oszustwo prowadzi do czynienia krzywdy sobie i innym .  Gdyby   objawy polegały tylko  na gorszym wyglądzie twarzy i ciała to niedostrzeganie ich  może  nie czyniłoby większego zła. Niestety starzenie organizmu jest dokuczliwe z powodu pogarszającego się samopoczucia całego ciała tak samo jak przy grypie, raku, czy innej  chorobie. Podczas choroby zaleca się oszczędzanie sił by wzmocnić organizm do walki z chorobą. Wmawianie sobie że jestem zdrowy,  jest to zwyczajne oszukiwanie siebie, by  choroba bez przeszkód mogła się rozwijać.

img102

Zakładając, że choroba jest nośnikiem informacji , to niezauważanie symptomów prowokujemy chorobę, by dawała silniejsze objawy które wymuszą ich zauważenie. Podświadomość powołała do życia w nas stwór w postaci jakiejś choroby w zależności co skrzętnie ukryliśmy i nie chcemy tego sobie uświadomić. Tak samo starzenie się jak każda choroba  organizmu daje silniejsze objawy jeśli tych objawów nie zauważamy oszukując siebie że ich jeszcze nie ma. Dotyczy to również ujmując lub dodając sobie lat, wydawałoby się nieszkodliwe – czyżby ? Ukrywanie swojego wieku może powiększyć objawy starzenia się jeśli uwierzymy, że swój organizm  możemy oszukać, tak to nie działa nie da się oszukać natury.

Uważam, że starość może być piękna, mimo naszego kultu młodości.  Nie mogę odjąć sobie lat , ale mogę mimo podeszłego  wieku stosować makijaż , chodzić do kosmetyczki , dbać o swoje zdrowie, swoje ciało by  pięknie wyglądać w swoim wieku nie porównując się do osiemnastki. Każdy może być piękny w swoim wieku jeśli jest zadbany i tak samo każdy może być brzydki niezależnie od wieku.  To,  że czasem ktoś oceni po wyglądzie , że jestem młodsza , to jego problem i nie muszę jego oceny prostować.  Najważniejsze, by nie oszukiwać siebie, a pięknym można być w każdym wieku a przeszkadzające w tym zmarszczki kosmetycznymi zabiegami ukryć jest jak najbardziej wskazane. Jeśli zmarszczki chcemy ukryć to je zauważamy , no ale z akceptacja ich przyznaję czasem jest problem i nad tym należy popracować , jeśli nie chcemy przyspieszać niechcianych objawów.

 

Związku z powyższym zadaję sobie pytanie jeśli starzenie się jest chorobą, to   jaką informację przekazuje nam starość?

Odkryłam podczas swoich terapii, że  starzenie się to skumulowane nasze i w pamięci komórkowej po  naszych przodkach różne skrzętnie ukryte zdarzenia życia. Uważam, że odkrywając destruktywne  emocje ukryte z powodu  tajemnych  zdarzeń swoich i swoich przodków uwalniamy się od chorób po odczytaniu zawartych informacji.

Według mnie, jeśli /odkryjemy / uświadomimy sobie  wszystkie ukryte destruktywne  tajemnice w podświadomości  i przodków w pamięci komórkowej  to wówczas pokonałoby  się starość, ale jest to na nasze możliwości niemożliwe, może kiedyś w przyszłości pokonamy starość?  Póki co staram się eliminować destruktywne przekonania, by ich  mniej  przekazać  w spadku swoim potomkom.

Na dzień dzisiejszy nie ma sposobu aby odkryć – czyli uświadomić sobie wszystkie zakamuflowane destruktywne zdarzenia, w szczególności trudno odkryć te otrzymane w spadku po naszych przodkach.

Obecnie cieszę się i jestem wdzięczna Bogu, że mogę odkrywać w podświadomości  jako detektyw swoich emocji ukryte zdarzenia swojego dzieciństwa po drodze uwalniając się z destruktywnych programów. Tym samym zauważyłam, że nie tylko pozbyłam się już niektórych chorób , ale o dziwo cofnęły się trochę objawy starzenia całego organizmu. Zachodzące u mnie zmiany są   powolne, ale bardzo fascynujące i ciekawi mnie jak organizm mój zareaguje na dalsze odkrywanie ukrytych destruktywnych zdarzeń i  programów zaprogramowanych z okresu dzieciństwa. Moje „ego” pokonuje moja ciekawość, oraz fascynacja zmieniania programu życia.

Jeszcze niedawno na zmiany byłam bardzo toporna, bo blokował mnie niesamowity duży lęk przed zmianą, a teraz fascynuję się zachodzącymi zmianami w swoim życiu.  Dla mnie samej czasem jeszcze brzmi to niewiarygodnie, dopóki  nie wyzwolę następnej w sobie „ euforii” z powodu usunięcia destruktywnego przekonania. Mimo swojego niedowierzania fakty dokonujących się zmian mówią same za siebie i nie muszę ani sobie ani nikomu niczego udowadniać. Staję się  każdego dnia zdrowsza, silniejsza, młodsza i przede wszystkim szczęśliwsza. Za każdym razem po terapii jako detektywa swoich emocji  z  ciekawością obserwuję zachodzące zmiany w swoim życiu. Fajne jest to, że nie ma możliwości uczynienia sobie krzywdy, a trud i praca w pokonywaniu swojego „ego”  jest  niewymierny i nieoceniony.     Irena

 

Gniew – Emocje część III

Gniew – dar niedoceniany

Emocje to klucz do zdrowia. Najpierw musimy się z nimi zapoznać, z każdą z osobna, przestać się bać tego co odczuwamy. Następnie nauczyć się pracować na emocjach by powrócić do równowagi i harmonii, czyli do zdrowia.

Emocja, jaką jest gniew, ma bardzo złą sławę i niestety jest niedoceniana, a nawet tłamszona. Wstydzimy się gniewu, jest czymś złym, oznacz agresje, destrukcję, nie radzenie sobie z problemami, itp. Dla każdego gniew jest czymś innym i oznacza coś innego, ale wszyscy boimy się gniewu i jego skutków. Dość wcześnie uczymy nasze dzieci, że histeria jest zła i karamy je za okazywanie gniewu. Tym czasem to od nich powinniśmy się uczyć. Gdy przychodzimy na ten świat to instynktownie umiemy korzystać z całego pakietu emocji, darów, jaki otrzymaliśmy w chwili narodzin i bez skrupułów z tego korzystamy. Tylko potem gdzieś tą zdolność gubimy, zamykamy się w sobie, często stajemy się cisi potulni. Tymczasem GNIEW jest dobrą emocją, taką jak każda inna. Jest jak zima chłodna, mroźna, ale potrzebna by wymrozić wszystkie bakterie i wirusy, to dzięki niej potem podwójnie cieszymy się wiosną. Gniew to nasza wewnętrzna siła do działania, dopalacz w skrajnych sytuacjach. Gdy wpadamy w gniew to potrafimy góry przenosić. Zanim zaczniemy pracować z gniewem należy się zastanowić;  Czego się boimy? Lęk to coś, co  nas paraliżuje,  odbiera nam siłę do działania jeśli jesteśmy w nim zbyt długo.  Czy to oznacza, że lęk jest złą emocją? Tak naprawdę złych emocji nie ma,  jest tylko mylna nasza interpretacja. Przecież to lęk powstrzymuje nas przed skokiem w przepaść, to lęk powoduje, że uciekamy, gdy wyczujemy zagrożenie, często ratujące nam życie. Wiec dlaczego się boimy gniewu? Boimy się jego skutków. Może powinniśmy się nauczyć pracować z gniewem tak by ukierunkowywać jego skutki na coś dobrego. Wbrew pozorom jest to bardzo proste.

Jak pracować z gniewem, szczegóły w następnym wpisie. cdn…

Pozdrawiam Aga

 

Jak to zrobić? Opisze w następnym wpisie.

Pozdrawiam Aga

Rak płuc i starość

 

Zauważyłam, że w ten sam sposób jak uwolniłam się od raka mogę uwolnić się od innych chorób oraz  spowolnić proces starzenia się naszego ciała.

img099

Po zwycięstwie nad rakiem płuc miało być; „ żyła długo i szczęśliwie” tymczasem stało się inaczej bo  dopadła mnie starość. Ciekawostką jest to, że tak samo zaskoczyła mnie starość, jak diagnoza „rak płuc”. Czy tego chcę czy nie skojarzenia podobieństwa starości do raka są naprawdę podobne. Na raka pracowałam całe życie i to bardzo ciężko, nim w końcu się ujawnił w wieku 56 lat. Na starość również pracowałam ciężko nim  u mnie ujawniła się w wieku 65 lat. To i tak późno w porównaniu z tymi którzy  starość odkryli  w magicznym wieku 50 + , a niektórzy  nawet o wiele wcześniej. Najbardziej dręczący problem starości, to życie bez przyszłości, zupełnie tak samo jak po diagnozie raka płuc. Wszyscy wiedzą, że kiedyś umrą, ale dzięki temu, że nie wiedzą kiedy? – planują przyszłość,  układają swoje  życie  myśląc o przyszłości. Zawansowany rak tak samo jak starość  zabierają przyszłość  całkowicie , lub krótkofalowo  w zależności od stopnia zaawansowania raka czy starości.

Na blogu  po diagnozie raka napisałam artykuł, czy życie bez przyszłości można nazwać życiem? Gdy dopada nas choroba, czy starość, zmuszeni jesteśmy żyć bez przyszłości. Dla mnie alternatywą na takie życie była nauka życia w teraźniejszości , czyli  żyć obecną chwilą  tu i teraz.  Przestawić się na życie w teraźniejszości, nie myśląc o przyszłości  poważną blokadą   było przekonanie, że chwilą obecną żyją lekkoduchy nieodpowiedzialni,  bo nie myślą o przyszłości, żyją tylko tak z dnia na dzień, nie martwią się, czy będą mieli jutro co jeść i gdzie mieszkać. Jednym słowem uczono mnie, że żyjąc tylko obecnością nie myśląc o przyszłości staje się bezwartościowym człowiekiem. Uważam , że podobne przekonanie ma wiele osób, dlatego chorzy i seniorzy często czują się niepotrzebni, bezwartościowi. Niestety starość i śmiertelna choroba mają to do siebie, że przyszłość to śmierć i cierpienie tuż tuż za rogiem.

Potocznie przyjmuje się, że idąc na emeryturę dostojnie i zasłużenie wkracza się w wiek emerytalny i staje się seniorem. W praktyce objawem starości są pojawiające się zmarszczki, zwiotczałe mięśnie, ociężałość, osłabienie, czasem zaniki pamięci. Każdy odruchem bezwarunkowym stara się jak najdłużej nie zauważać symptomów starzenia się  i jest to nawet powszechnie uważane za pozytywny objaw.  W TV  oglądałam jak  znane gwiazdy w wieku emerytalnym  zastrzegli  sobie nie zwracania się do nich „PER  PANI SENIORKA” na znak, że czują się młodo i jeszcze nie dopadła ich starość mimo emerytalnych lat. No cóż każdy ze swoją starością radzi sobie na swój sposób ale mimo tego lat nie ubywa tylko nieubłaganie z wiekiem  nasze ciało ulega degradacji, czy to akceptujemy, czy nie.

Według mnie zauważenie i  akceptacja pojawiających się symptomów objawów starzenia się jak najszybciej jest tak samo ważne jak  wykrycie symptomów objawów każdej choroby. Przecież wczesne wykrycie choroby powoduje lepsze rokowania w leczeniu. Jeśli według naukowców starość to też choroba, to dlaczego uważa się, aby dostrzegać objawy starzenia się  jak najpóźniej? Wmawianie sobie, że jestem zdrowy, że nie mam zmarszczek, że nie mam zwiotczałych mięśni nie powoduje że nie ma choroby , zmarszczek i zwiotczałych mięśni –  one nadal są czyniąc spustoszenie w naszym ciele bez żadnych przeszkód.

Akceptacja zachodzących zmian w naszym organizmie jest pierwszym pozytywnym krokiem do spowolnienia tych zachodzących zmian.  Irena

 

 

 

BABCI APEL DO MAM

BABCI   APEL   DO MAM

Nie każdy problem i nie wszystko zło co nam się przydarza jest złym programem w pamięci komórkowej, w  podświadomości, czy dziedziczonych genach.

Czasem wystarczy racjonalnie pomyśleć , przewidzieć i podjąć właściwe działanie celem rozwiązania problemu dla dobra swego, dziecka , babci i innych.

Jest okres wakacji, urlopów i nareszcie  dopisała nam piękna pogoda. Nic tylko korzystać z ładnej pogody chociażby nad skrawkiem wody , cieszyć się  życiem i czuć się  jak w raju.

Wszystko jest fajnie tylko problemem dla młodych mam  są zamykane przedszkola na okres wakacji. Myślę, że gdyby nie było przerw w przedszkolach, to wiele matek swoje urlopy spędzałoby w domu relaksując się domową ciszą , bez żadnego obowiązku , bo dzieci bezpieczne są w przedszkolu. Matki ze swoimi pociechami czy jedną pociechą powracające z  rodzinnych wczasów  zadowolone, ale jeszcze bardziej umęczone całodobową opieką swoich dzieci bo w ciągu całego roku zajmowały się swoimi dziećmi w ciągu doby tylko przez chwilę. Całą prace za nich wykonywało przedszkole i dodatkowe  zajęcia poza przedszkolne, jak  rytmika, basen, tańce i inne. Tak naprawdę to dla dzieci matkom pozostawało niewiele czasu. Niestety w okresie wakacji  dla dzieci największa atrakcją byłoby spędzenie dużo czasu  ze swoją kochana mamą. Dla dzieci słońce i woda jest dużą atrakcja pod warunkiem, że ten czas spędzą ze swoją mamą.

Apeluję do mam, że matki w okresie letnim nie zastąpi najcudowniejsza babcia, ciocia ani fajny mały kolega, czy koleżanka. Owszem dla małych milusińskich zabawa w gronie swoich małych przyjaciół jest ważna, ale pod czujnym okiem swojej mamy, a nie cudzej. Przez cały rok dzieci miały za mały kontakt z matką , a teraz w okresie wakacji to dodatkowo jeszcze całkowita rozłąka. Dla każdego dziecka każda rozłąka nawet kilkudniowa jest za długa, aby nie przeżywać stresu , a czasem nawet traumy.

Rozłąki dla dzieci nie byłyby stresem, gdyby matki do tej rozłąki przygotowywały dzieci wcześniej, wyjaśniając i  tłumacząc , że mama już niedługo będzie miała wolne i będą razem spędzali długie cudowne  chwile przez  całe dnie i noce. Dziecko musi mieć pewność, że rozłąka z mamą  jest chwilowa, a cudowne  dni z mamą nadejdą niebawem na pewno. Jeśli mamy tej pewności nie przekażą swoim pociechom , to każdy opiekun takiego  dziecka  przeżyje z nim razem istne piekło, żeby nie powiedzieć horror.

Mamy pretensje do naszego Państwa, do oświaty  i innych tylko tak naprawdę największą winę ponoszą matki które nic w tym temacie nie robią.

Przecież  każda matka wie początku roku przedszkolnego, jak długo ten okres przedszkolny trwa ale nie robi w tym temacie nic

Diabli mnie biorą, jak  cały  problem   zrzucają na babcie, czy innych nie zadając sobie w tym temacie żadnego trudu, by wcześniej dziecko przygotować. Najważniejsze, że mama pozbyła się problemu zrzucając problem na innych fundując sobie wypoczynek kosztem dużego stresu swoich dzieci babci czy innej opiekunce.

Ja jestem babcia i nad życie kocham swoje wnuki, cudze dzieci lubię jak są uśmiechnięte i ładnie się bawią.

 

Stresują mnie i nie wiem co robić jak  ze złością  krzyczą, wrzeszczą domagając się niemożliwego! – co biedna babcia ma zrobić? Najchętniej wzięłabym obuchem przywaliła takiej mamie, że podrzuca biednej babci takie kukułcze jajo.

Słyszałam, jak babcie wypowiadały się, że dla nich rozdarte, histeryzujące dziecko jest zwyczajnie rozdartym „bachorem” z który nie można wytrzymać .

Według mnie  to matka też z nim nie mogła wytrzymać, dlatego znalazła „głupią” babcię  która ponosi konsekwencje zwykłego lenistwa jego matki i nie chciało jej się trochę popracować nad swoim dzieckiem.

Babcia  ma dobre serce dla dzieci i nawet rozdartemu bachorowi krzywdy nie zrobi , tylko po tygodniu obcowania przeżywania stresu razem z dzieckiem na ile stan zdrowia babci uległ pogorszeniu nikt tego nie sprawdzi, ale babci na pewno ubyło sporo zdrowia i lat.

Ja osobiście na miejscu tych babć  temu rozdartemu bachorowi bardzo współczuję , bo zachowuje się tak bo ma swoje powody , ale nakopałabym do tyłka takiej  mamie i wysłała do stratosfery po rozum do głowy, albo zastanowienie się za jaką cenę funduje sobie wypoczynek od dziecka.

Jak  Rodzice sobie nie radzą z wychowaniem, to niech szukają  pomocy u psychologa lub kogoś kto w sposób profesjonalny pomoże wychować im dziecko dla dobra dziecka, swego i innych. Wielu zamiast pomocy wychowawczej  szuka wypoczynku od dziecka podrzucając problem swojej, lub cudzej babci, wpędzając wszystkich jeszcze w większy stres.  Życzę wszystkim miłego wypoczynku.  Irena

 

 

 

Licznik odwiedzin
0149111
Visit Today : 63
Total Visit : 149111
Hits Today : 298
Total Hits : 1053919