Monthly Archives: Wrzesień 2014

Otyłość, pieniądze , zdrowie – przemyślenia

Świadome przygotowanie umysłu do pracy ze swoją podświadomością

Moje doświadczenia życiowe + terapia uświadomiły mnie, jak  zasoby materialne oddziaływają na nasze ciała  i odwrotnie, a tym samym na nasze zdrowie. Wszystko działa jak naczynia połączone, nasza tkanka tłuszczowa, nasze sadełko zawierają pamięć komórkową  , przechowują  emocje  ze zdarzeń naszego życia.

„Mądrość komórek nie powinna być zaskakująca .Organizmy jednokomórkowe były pierwszymi formami życia na tej planecie .”  Autor  –  Bruce Lipton

„Pojedyncze komórki potrafią się także uczyć z tych środowiskowych doświadczeń oraz tworzyć pamięć komórkową , którą przekazują swojemu potomstwu. Na przykład kiedy wirus odry zaraża dziecko, wzywana jest niedojrzała komórka odpornościowa, by stworzyła przeciwko temu wirusowi ochronne białkowe przeciwciało. W tym procesie komórka musi stworzyć nowy gen, służący jako plan produkcyjny białkowego przeciwciała.”  Autor – B. Lipton

img117

Uważam, że przy zdecydowaniu się  na kurację odchudzającą należy dokładnie przeanalizować, czy nam się to opłaca i czy nie mamy za dużo do stracenia? Zadać sobie pytanie czy na pewno jesteśmy do tego przygotowani?

Chcąc pozbyć się trochę niepotrzebnego sadełka  brałam pod uwagę kurację na talerzu i nurtujące mnie pytanie czy  u mnie  zadziała? A jeśli zadziała jakie będą skutki? Lekarze i terapeuci od dawna zalecają mi schudnięcie ze względu na otłuszczoną wątrobę. Ja specjalnie zaleceń ich nie przestrzegam, ale rad wysłuchuję z uwagą i w swoich przemyśleniach zdrowotnych  jak najbardziej biorę pod uwagę.

Po  przeanalizowaniu swojego życia zauważyłam, że w okresach większej zasobności portfela miałam skłonności do tycia, a przy problemach finansowych zawsze chudłam. Jednocześnie przy dużej utracie wagi zawsze pojawiały się problemy zdrowotne, a przy zdrowieniu wyraźnie tyłam. Inaczej mówiąc „tycie”   w moim przypadku było zwiastunem stabilności finansowej oraz lepszego zdrowia , a chudnięcie oznaką choroby i chudego portfela. Zaznaczam, że te zależności u różnych osób mogą być różne w zależności od nabytych przekonań, ale u  wielu występują, a u  niektórych jest   zachowana równowaga  i problem ich ten nie dotyczy. Absolutnie wykluczam ocenianie zasobność portfela i zdrowie człowieka  na podstawie sylwetki ciała, byłoby to niedorzeczne. Natomiast zauważyłam u siebie i innych  że często  jak chudniemy, lub tyjemy to zmienia się nasz stan zdrowia i zmienia nasz status materialny na lepsze lub gorsze. Czyli przestaje utrzymywać się na dotychczasowym poziomie. Ja zawsze nabierałam trochę ciała przy pewniejszej stabilności finansowej i przy uwalnianiu się z przewlekłej choroby np. kobiecych spraw, czy nerek, ale nadal zachowywałam szczupłą sylwetkę. Dopiero zdrowienie z raka przyczyniło się do przytycia aż o  20kg i muszę przyznać, że moja sytuacja finansowa równocześnie stawała  się lepsza, pewniejsza, bo wychodziłam z  zobowiązań finansowych. Wkurzało mnie to, że  nadal mam wiele niezaspokojonych potrzeb materialnych  i pomyślałam sobie ile jeszcze przytyję  jak  zacznę pomału je zaspakajać? Już dość tycia!!!  Powiedziałam sobie. Zastanawiałam się też  jak  wyzdrowieję  z następnej choroby to o ile przytyję i czy przez to  nie wpadnę w inną chorobę jeszcze bardziej zagrażająca  życiu? Lęk przed schudnięciem wysypywał się ze mnie każdą komórką  mojego ciała i chyba nawet duszy. Tym razem już moje własne ego nie powstrzymało mnie  przed wyzwoleniem detektywa swoich emocji i wzięłam się  do roboty!!!!

We wcześniejszej  pracy z lękiem przed  schudnięciem uwolniłam parę destruktywnych przekonań, ale lęk przed schudnięciem mniejszy ale trwał niczym żołnierz na posterunku tylko czego pilnuje? O co temu lękowi  jeszcze chodzi? Czy uda mi się dotrzeć do przyczyny i  z lęku się  uwolnić? Jakie tego będą skutki? Czy będą widoczne gołym okiem?  Niebawem  w terapii jako detektyw swoich emocji na te pytania otrzymam odpowiedź ? Wiem, że po poznaniu odpowiedzi lęk  nie będzie miał co robić i odejdzie, a ja   będę mogła pozbywać się sadełka bezpiecznie.  A może  nie?  – Zobaczymy.     Irena

Przestańcie żywić raka !!!!!!

Nie dajmy się zastraszyć!!!

Pomoc przez zastraszanie to  wykańczanie, tak będzie dopóki  profity finansowe będą szły za leczeniem  a nie za  wyleczeniem .

Naukowo już dawno udowodniono, że raka potężnym sprzymierzeńcem jest strach. Naukowcy, media i lekarze ostrzegają nas,   alarmują potęgując  strach,  że  zachorowalność rośnie a to się równa cierpienie i śmierć co jednocześnie  przeszkadza im w walce z rakiem. I tak tworzą masło maślane, mętlik w głowach czego efektem jest  medialny szum ,  większa zachorowalność   i tak kółko się zamyka i o to przecież im chodzi .

Na walce  z rakiem poprzez  zastraszanie  mafia farmaceutyczna zaciera ręce z powodu rosnących zysków;  Lekarze walecznie wypisują leki;   Coraz liczniejsze fundacje rosną w siłę ; Media łatwo sprzedają  pokazując ludzkie cierpienia dotkniętych rakiem , bo cierpienie łatwo się sprzedaje; Politycy  nie musza się martwić o emerytury bo rak  na to nie pozwoli,  godzi  śmiertelnie   przede wszystkim ludzi w wieku przed emerytalnym i emerytalnym . Bogatym dają jeszcze nadzieję w genetyce/ oby się nie przeliczyli/  Tylko zwykłym ludziom zostawili strach. Jak by ludzkiemu cierpieniu  jeszcze było  mało doładowali  POCZUCIE WINY .  Dla siebie  zachowali „waleczną chwałę” , że to niby chcą  leczyć tylko ludzie nie przychodzą  na badania. Szkoda,  że tylko przez tą ich waleczną  chwałę umierają w cierpieniu ludzie.  Na swoją obronę i pożytek farmacji wymyślili nową chorobę „ Kancerofobię”.  Milczeniem  zostanie  już na  zawsze kto doprowadza ludzi do kancerofobii ? Rak?  Nie!!!!!!!

Uwolnienie się od   takiego agresywnego raka wcale nie było mi łatwo. Wymagało to ode mnie bardzo dużo   trudu i zaangażowania całą siebie, więc niepotrzebnie boją się  nas wyleczonych, że zabierzemy innym  zarobek, a może się mylę? Może nadzieja ma większą moc niż myślę ?

Każdy rak daje objawy tylko lekarze pierwszego kontaktu najczęściej nie zauważają, ignorują objawy, przede wszystkim w ogóle pacjenta nie słuchają,  nie interesuje ich jak się czuje , od kiedy pogorszyło się samopoczucie, a później   tłumaczą,   że rak nie daje objawów.  Sami zaprzeczają sobie twierdząc, że rak uaktywnia się przy słabej odporności , dlatego dotyka ludzi starszych. Według mnie rak dotyka tak samo młodych i starszych, tylko starszym diagnozuje się raka jak już rak opanował cały organizm , bo lekarze pogarszające się samopoczucie zganiają na zdiagnozowaną już wcześniej  chorobę , a jak nie było jeszcze diagnozy to twierdzą, że to klimakterium spowodowało gorsze samopoczucie. Znam to ze swojego doświadczenia swoich bliskich i znajomych. Jak miałam zdiagnozowany kręgosłup, to wszystkie pogarszające się dolegliwości zganiali na kręgosłup. Jak moja znajoma miała astmę, to do końca otrzymywała leki na astmę . Jak znajomy rzucił palenie , to kaszlał z tego powodu według lekarzy dopóki nie  wykaszlał przeżarte płuca i stracił przytomność. Dla wszystkich rak nie dawał objawów?  Dawał objawy i to książkowe tylko lekarzy   pierwszego kontaktu dolegliwości chorego nie interesują. Przede wszystkim nie bada się chorych holistycznie , dlatego trudno lekarzom  zdiagnozować chorobę.  Jak można zdiagnozować chorobę  jak  lekarze w ciągu minuty przyjmują czasem paru pacjentów. Lekarz nie widzi i nie słyszy pacjenta ,  jeśli przyjmując chorych uruchamia  taśmociąg segregacji grupowej ,  ułatwiła im w tym elektronika,  bo recepty klika w komputerze pielęgniarka .  Lekarze zamiast leczenia czasem  dokonują cudów etatowych , zatrudniają się  na kilka   etatów  8 godzinnych w ciągu jednej doby. Za to dla wielu lekarzy nie starczyło etatów i musieli wyemigrować za granicę. Niestety tak to się działo i dzieje, że jedni są bezrobotni a inni trzepią kasę  z kilku etatów na dobę i to wcale nie  najlepsi. Już politycy o to zadbali, by pieniądze nie szły za pacjentem , tylko pacjent chodził za lekarzem i to najczęściej bezskutecznie.

                       img113

Ten artykuł w POLITYCE  wkurzył mnie  najbardziej tym, że uspakajają  trochę młodsze pokolenie, kosztem  starszych po 50 roku  życia. Uspakajają młodych,  bo przecież ktoś musi pracować , a emeryci wykonali już swoje i mogą odejść .

Oburzona   jestem  zakończeniem  powyższego artykułu ,  cytuję bez komentarza ; – „ Ważne, aby strach przed rakiem pozostał, ale zniknął lęk przed badaniami i leczeniem.”  Autor  – Agnieszka Sowa

Według mojej wiedzy  to nasz instynkt  przetrwania  automatycznie uruchamia strach w sytuacji zagrożenia , który może być obiektywny lub subiektywney. Każdy lęk jest pochodną strachu , a nie odwrotnie.  W sytuacji zagrożenia strach czasem  ratuje życie i jest emocją tylko  wówczas pozytywną jak jest krótkotrwałą. W ciągłym podsycanym zagrożeniu życia  nie ma miejsca  na życie . To tak jak by nasz dom którym jest nasze ciało ciągle z niewyjaśnionych przyczyn ktoś podpalał, a my nie mamy możliwości wyjścia , ani  normalnego w nim  życia.  Jedyne wyjście to umrzeć jak najszybciej aby mniej cierpieć, lub wezwać strażaków do gaszenia. Już prawie każdy  doświadczył poprzez bliskich i znajomych , że  „strażacy „ / przepraszam strażaków, że porównuję do lekarzy/  gaszą ogień  środkami chemicznymi  i zamiast  tłumić pożar często  błyskawicznie pożar się  roznieca. Aby nie zniechęcić do leczenia   tłumaczą,  że za późno zostali wezwani. Czasem do zwęglonego już domu niektórzy  w akcie desperacji zwracają się po środki z medycyny niekonwencjonalnej , a jak zwęglony dom nie jest przywracany do dawnej świetności to fajny pretekst do oskarżania i ciągania po Sądach niewinnych osób.

„Strach zabija” autor- Bruce Lipton profesor  szkoły medycznej na Uniwersytecie Wisconsin i uczonym prowadzącym prace badawcze na Uniwersytecie Stanforda.

„Jeśli moi studenci pozostaliby sparaliżowani strachem , to mogę zagwarantować , że fatalnie by się spisali na testach końcowych. Prosta prawda brzmi: zalękniony jest głupszy. Nauczyciele wciąż to obserwują u studentów , którzy  „nie zdają dobrze testów”. Stres egzaminów paraliżuje  tych studentów, którzy z trzęsącymi się rękami zaznaczają nieprawidłowe odpowiedzi, ponieważ w panice nie mogą uzyskać dostępu do informacji zmagazynowanej w korze mózgowej , którą pracowicie gromadzili przez cały semestr” autor – Bruce Lipton

Lęk jest pochodną strachu i w normalnym życiu trudne jest  do odróżnienia. Według mnie łatwo lękiem i strachem ludźmi  manipulować. Może właśnie dlatego w mediach  zbyt mało pokazuje się ludzi wyleczonych z raka ?

A ja nie dałam się propagandzie  strachu  walczących z rakiem , pokonałam drobnokomórkowego raka płuc z przerzutem  w zaawansowanym stadium  mimo podeszłego wieku 10 lat temu, właśnie   dzięki pokonaniu strachu przed rakiem. W pewnym momencie rak stał się moim przyjacielem. Muszę powiedzieć, że wielu lekarzy i nie tylko usilnie przekonywali mnie , czyli straszyli , że duża remisja jest krótkotrwała – najwyżej rok, ale w zamian nic nie oferując , bo medycyna wyczerpała już wszystkie środki lecznicze  poza środkami przeciwbólowymi. Na moje szczęście nie przekonali mnie.  Jestem pewna,  że w tej grze o życie , to w głównej mierze  chodzi o pokonanie strachu ,  a nie o słabą  odporność  ludzi starszych!!!  Co prawda, że wyzwalając się z jarzma   paraliżującego lęku przed rakiem , chętnie chodzę na badania  aby potwierdzić moje dobre samopoczucie i to,  że  nie ma co leczyć. Tym samym   daję również nadzieję  młodym , bo skoro dokonała tego osoba starsza, to młodszy może więcej.   Irena

 

 

 

Lekarze nie wiedzą? Nie dziwi nic

II część   „Pacjencie lecz się sam!„

Moja przyczyna pękających  naczynek na twarzy okazała się prosta jak budowa cepa.

Winowajcą tego zamieszania był  brak witaminy K2 . Dla organizmu źródłem tej witaminy jest flora bakteryjna jelita cienkiego. Ponieważ w kwietniu miałam operację z otwarciem otrzewnej moja flora bakteryjna w jelicie cienkim została zaburzona i  stąd pojawił się u mnie problem brak witaminy K2.

Trudno uwierzyć, by dzisiejsi lekarze nie wiedzieli , że brak witaminy może być poważnym problemem zdrowotnym. Przecież udowodniono  tego już naukowo 300 lat temu, czyżby niektórych lekarzy dotykał wtórny analfabetyzm?

Po wystaniu w kolejkach u lekarzy, wykupieniu i wyrzuceniu  zabójczych  leków , po pierwszym kliknięciu w intrenecie znalazłam rozwiązanie swojego zdrowotnego problemu z pękającymi naczynkami.

Po tygodniowym  codziennym zażyciu jednej dawki witaminy K2 nastąpiła wyraźna poprawa , obecnie po dwumiesięcznym przyjmowaniu tej witaminy problem pękających naczynek zniknął.   Przestało mnie dziwić dlaczego lekarze o tym nie wiedzą, lub  nie chcą wiedzieć  bo przecież oni nie są od wyleczenia, tylko od leczenia, robią tylko to za co im płacą.

img111

Ten artykuł ściągnięty z Internetu  opiera się na pracach naukowych, jak i wiele innych podobnych artykułów.  Nie wiem czy lekarzom  zabroniono  zalecać  witaminy K2  ?  Czy nie chcą ?

Wiem tylko jedno, że leki kosztowały by  miesięcznie –  180 zł / sto osiemdziesiąt/  ; a za  witaminę K2  płacę  –  12 zł / dwanaście/

Na forum onkologicznym  otrzymałam post z niedowierzaniem , że ja nie mogę być tą osobą która wyszła z drobnokomórkowego  raka płuc,  bo gdyby tak było to na pewno prowadząca lekarz takie wyleczenie by opublikowała . Na taki post nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Nikt nie interesuje się wyleczonymi z drp, bo takie przypadki  nie są jeszcze naukowo uzasadnione, a lekarze wyleczonych mają gdzieś. Wyleczeni z niewyleczalnego i tak cieszmy się, że nas nie zmuszają do aplikowania leków  wyniszczający organizm tak samo  jak małe dzieci do przymusowych szczepień . Takie niewygodne wyleczenia nie są nawet nagłaśniane przez media,  ale to nie znaczy  że nas nie ma.  Uważam, że mogłoby nas być więcej gdyby było   zainteresowanie  wyleczonymi z drp  tych osób którzy zajmują się wyleczeniem  i walką z rakiem a nie pod tą przykrywką  swoim zyskiem .

Jestem pewna, że wszyscy wyleczeni z drobnokomórkowego raka płuc mamy jakiś wspólny mianownik  dzięki któremu zostaliśmy wyleczeni.

Dziwi mnie ,  że   pacjenci  wyleczeni z drp  są ignorowani , ale  jeśli nawet  lekarze nie chcą zauważyć, że  brak jednej witaminki  może spowodować  poważne problemy zdrowotne,  to już nie dziwi nic.  Więc o czym tu mówić ?  Wiadomo, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze!  Kasa ! Tylko kasa się liczy !   Mimo to większość chorych wierzy im bezgranicznie , chociaż czasem  zgubna to  wiara.        Irena

 

„ W międzyczasie  media z gruntu unikają tematu zgonów wywołanych przez medycynę, kierując nasza uwagę ku zagrożeniom spowodowanym przez zakazane lekarstwa. ……..Właśnie zamierzałem użyć dokładnie tego samego zdania , by wyrazić moją troskę o nadużywanie lekarstw prawnie dozwolonych. Czy one są niebezpieczne?  Zapytaj o to ludzi, którzy umarli  w zeszłym roku.” – autor Bruce Lipton

 

 

 

Pacjencie lecz się sam !!!

Głośno w mediach o prawie lekarzy do ich wiary jakby ktoś im zabraniał wierzyć, ale  za cicho mówi się jak bardzo łamane jest podstawowe prawo pacjenta!  Większość idzie do lekarza by się wyleczyć, a nie by leczyć  dla leczenia nabijając  im kasę, nie bacząc na ujemne konsekwencje zdrowia.

Wyleczony  chory zabiera zarobek lekarzom i firmom farmaceutycznym, dlatego lekarze  tak leczą, aby nie wyleczyć. Przypadkowo wyleczony pacjent  dla lekarzy  byłby porażką, gdyby nie ich wiara, że nie ma zdrowych ludzi, są tylko nie zdiagnozowani i tak każdy do nich powróci.

Trudno jest iść do lekarza nie ufając mu  i oddać  w jego ręce swoje zdrowie i życie, niestety najczęściej nie mamy wyboru. Tak samo było ze mną  jak  wieloma  innymi o których wiedzą tylko najbliżsi.

Pojawił się u mnie drobny problem  z pękającymi naczynkami na twarzy i dekolcie. Słyszałam, że takie naczynka można zamykać, więc  w takiej wierze poszłam do lekarza chirurga dermatologa . Powiedział mi, że przyczyną jest nadmierny testosteron i tylko zapytał się, czy chcę to leczyć. Po wyrażeniu zgody zapisał mi leki za 180 zł, zupełnie nic więcej nie wyjaśniając. Po wykupieniu leków jak przeczytałam ulotkę przestraszyłam się i zdenerwowałam , bo okazało się, że bardzo uszkadzają; wątrobę, nerki, trzustkę, śledzionę, upośledzają znacznie pamięć  i dalej już nie chciałam czytać. Na forum dowiedziałam się, że te leki przyjmują osoby młode i bardzo zdrowe , są skuteczne tylko na okres jak ich się systematycznie bierze . Po rocznym leczeniu tymi lekami problem powraca , tylko młodzi  z tego problemu  często wyrastają , a lek dla nich nie stanowił zagrożenie życia bo młody silny organizm wszystko przetrzyma .

Lekarz mnie o skutkach ubocznych nie powiadomił , a przecież te skutki były zagrożeniem mojego życia. Z tym problemem poszłam do innego lekarza  wyjaśniając, że jestem po raku płuc, po operacji woreczka żółciowego ,  że miałam zaburzenia świadomości i na tym wywiad został przerwany słowami; „otrzymała Pani bardzo dobry lek , a jest  to coś za coś, mogę zapisać lek osłonowy na wątrobę „ ; „dziękuję, następny proszę”. Po tych słowach wyciągnęłam wniosek, że nie ma już chyba lekarzy którym zależy na zdrowiu pacjenta. Lekarze nie chcą wyleczyć  tylko leczyć.

My pacjenci musimy  ufać lekarzowi, który zapisuje  na dolegliwość  silne leki skracające  człowiekowi życie?  Bez obiekcji zapisują  nie uprzedzając   o ubocznych skutkach zapisanego leku.  Interesuje ich tylko usunięcie  objawów dolegliwości ,  za jaką cenę utraty zdrowia skrzętnie ukrywają.

Dziwne,  jak można walczyć z czymś nie interesując się pozytywnymi efektami?  Wyleczeni nie przynoszą profitów  nikomu. Choroby dają zyski farmacji ,  lekarzom,  a nawet mediom, bo  cierpienie jest medialne.

Co z tego, że pacjent  ma prawo wyboru  i lekarz powinien poinformować chorego o ubocznych skutkach każdego wypisanego leku. Z prawa pacjenta lekarze nic sobie nie robią i chory nie jest w stanie swoje prawo wyegzekwować, bo jak?  W Sądzie? – jak udowodnić ? Trzeba by było w każdym gabinecie lekarskim instalować podsłuchy. Poza tym egzekwować prawo prawem trzeba mieć dobre zdrowie, a gdyby tak było,  nie byłoby potrzeby chodzenia do lekarzy i kółko się zamyka.  W pogoni za zyskiem nie można czuć się bezpiecznie nawet u lekarza?    Irena

img108 recepta 1Takie leki zapisuje się po leczeniu raka płuc, po operacji – otwarcia otrzewnej, po usunięciu woreczka żółciowego,  nie wspomnę już o latach. Co by było zemną gdybym przyjęła te leki zgodnie z zaleceniem lekarzy? Czyżby znów uratowała mnie moja zachwiana wiara w lekarzy?

 

 

 

 

Licznik odwiedzin
0149104
Visit Today : 56
Total Visit : 149104
Hits Today : 236
Total Hits : 1053857