Monthly Archives: Listopad 2014

Matki poczucie winy

 

„Poczucie winy za inne osoby powstaje wtedy, gdy winisz się za coś,  co robią inni ludzie związani z tobą. Na przykład rodzice winią się za to co robią ich dzieci”. Autor  C. C. Tipping

Po dwóch dniach moja znajoma z opisanej historii w poprzednim artykule wróciła do mnie już bez oznak cierpienia, ale za to z  poczuciem winy.

Poprosiła mnie o rozmowę , więc usiadłyśmy we dwie   przy skromnej herbatce . Bez zbędnej zachęty do rozmowy  opowiedziała mi  za co gryzą  ją wyrzuty sumienia.  Czasem dobrze jest coś,  co nas gryzie komuś  wyrzucić z siebie.  Na początku grzecznie  zastrzegła sobie, że musi mnie skrytykować za poparcie  w spontanicznej reakcji wobec córki.  Zachowałam się wobec   niej niewłaściwie !  Mówi do mnie z nutką pretensji.  Myślę , że  powinnam córkę   za swoje  zachowanie  przeprosić zaakcentowała.

Ja też spokojnie  odpowiedziałam jej, miła koleżanko nie moją rolą mówić Tobie ani nikomu  nie jest co kto powinien robić,   mówić , a co nie i ja tego nie czynię.  Ja tylko mogę ci powiedzieć  swoje zdanie w tym temacie, ale Ty możesz postąpić  po swojemu zupełnie inaczej niż ja uważam.

Powiedz mi w końcu za co myślisz, że powinnaś  przeprosić.

No jak to za co?  Za to, że wykrzyczałam jej , że nie szanuje swojej własności, przecież każdy  może i ma prawo  ze swoją własnością robić  co chce i nikt nie ma prawa nikomu  mówić  co może, a co nie powinien z nią  czynić.

Ja też tak bym myślała odpowiadam skromnie, gdyby Tobie chodziło o jej własność a nie o jej bezpieczeństwo, zdrowie i  wolność czyli   obdarowywaniem zaufania niewłaściwym osobom. Przecież samochodu i szczoteczki do zębów nie pożycza się nikomu, tym bardziej podejrzanej o złe zamiary.  A kluczy do mieszkania nie daje się komuś kto ewidentnie stracił zaufanie. O ile pamiętam, przecież dlatego z nim się rozstała bo już mu nie mogła ufać. A jeśli obdarzyła córka go mimo wszystko aż takim zaufaniem , to jej obowiązkiem było jako matce wyjaśnić, co się zmieniło w tym temacie, czym się wykazał, że mu ponownie  zaufała aż tak. Zachowałaś się impulsywnie  po  jej beztroskiej  wiadomości. Powszechnie wiadomo, że  szacunek idzie  w parze z zaufaniem .  Jak nie szanuje się swojej własności to w takim samym stopniu nie szanuje się siebie. Brak szacunku do siebie skutkuje tym, że inni nas nie szanują, i nie ma się co dziwić, że pracodawca nie płaci nam za godziwą pracę, przecież uwidaczniamy innym, że nasz czas jest nic wart, to za co ma płacić?  Ciesz się, że pracodawca  dowartościowuje taka osobę dając możliwość pozytywnie zagospodarować  nic nie znaczący  dla niej czas.   No cóż zrobisz co będziesz uważała za stosowne.

Po naszej krótkiej rozmowie twarz  koleżanki się rozjaśniła  i prawie z radości krzyknęła;

Że ja  też sama na to nie wpadłam, przecież nic nowego mi nie powiedziałaś  czego ja bym nie była świadoma. Dziękuję Ci , sama nie wiem za co ja czułam się winna wobec córki , to przecież troska o jej dobro spowodowała moją reakcję.

Uspokoiłam koleżankę mówiąc  : Wiem doskonale,  rozumiem  to i przed Tobą się nie wymądrzam, ja na Twoim miejscu zareagowałabym podobnie.

Większa  emocja często przykrywa nasze racjonalne myślenie, czasem wystarczy z kimś szczera rozmowa by emocje opadły  i wróciło logiczne myślenie.

Już zupełnie na luzie nasza rozmowa przeszła na temat Świąt Bożego Narodzenia. Jak spędzasz  Święta, Sylwestra no i oczywiście Andrzejki?  Spytała.

Tak się ułożyło, że  Andrzejki  mam możliwość spędzenia z mężem mimo, że  obecnie jest  za granicą . Na  Święta i Nowy Rok  mam rezerwację  w uzdrowisku. To fajnie , ale  to musi być kosztowne mnie by na to stać nie było  i  wolę  Święta   z Rodziną. Tak,  nie jest to tanie,  ale jak wszystko sobie obliczyłam to z Rodziną i dziećmi są tak samo kosztowne. Zakupy , paczki,  wyższe opłaty za prąd za ozdoby świetlne ,  piekarnik, ogrzewanie ,   sama przez dwa tygodnie też muszę się żywić. Kocham swoje dzieci bardzo  i chętnie dzieliłabym  z nimi radość świąt, ale jak zdrowie dopisze to jeszcze z nimi  radości zaznam.  Ja z nimi spędziłam już wiele  świąt  i zawsze było cudownie, tylko dlaczego takie męczące?  By zachować zdrowie na dalsze lata nie mogę się zbytnio forsować, poza tym chcę doświadczyć  luksusu bycia obsłużonym w miłej atmosferze. Już takie doświadczenie miałam i  było  miło i  tak cudownie, że zapragnęłam powtórzyć to jeszcze raz.

Koleżanka zareagowała  słowami ; –   Teraz jak ciebie słucham dotarło do mnie , że na  wakacje, urlopy córki, święta zapraszałam  i cieszyłam się z ich przyjazdu , ale przede wszystkim  chciałam im pomóc,  i   czuć się potrzebną.  Zwyczajowo każdy przyjazd dzieci finansuję  i staram się by córka miała możliwość wypocząć, bo wiem że jej ciężko i jest bardzo zmęczona. Dwoje dzieci, praca i jeszcze truteń i tak ją podziwiam jak sobie daje radę i ma prawo być zmęczona. Córka ode mnie tego nie wymaga, ale ja tak sama od siebie staram się pomagać w miarę jak potrafię. Właściwie to jej nawet wciskam i przyjmuje moją pomoc skrępowanie. Teraz dociera do mnie, że źle robiłam, bo pomagając jej żywiłam za jej pośrednictwem jej trutnia. Wiesz on zawsze ulatniał się od niej jak dzieci chorowały, jak ona była zmęczona i ogołocona z pieniędzy. Po ich rozstaniu ona  zawsze zarzekała się , że już się rozstali definitywnie.  Ja wówczas siłą rzeczy pomagałam w opiece nad dziećmi i pozbierać się jej w kondycji fizycznej , psychicznej i finansowej. Truteń nie dawał znaku życia. Jak już  zuboża ł finansowo , to pomalutku niby odwiedzając na chwilę dzieci , sprawdzał jej kondycję finansowo zdrowotną. Już po  rozstaniu po dwóch miesiącach jak dowiedział się, że ma do spłacenia samochód  wpadł w nerwy , zrezygnował z zabrania dzieci i ulotnił się na następne kilka tygodni. Co go obchodził jej dług? Dopiero zaczął odwiedzać dzieci i krążyć koło córki jak spłaciła samochód i zobaczył nowe ubrania u dzieci i nowe rzeczy w domu. Tak naprawdę to ja żywię trutnia , bo on córkę ogałaca, a ja uzupełniam te braki.

Jej spory potok słów skomentowałam;

To dobrze, że to zauważyłaś lepiej późno niż wcale. Przecież córka odpocząć też może na wczasach, nie stać ją na rodzinne?  To niech da trutniowi dzieci i pojedzie sobie na wczasy z koleżanką, chociaż na parę dni.  Dzieci jak trochę zatęsknią za mamą, to też wyjdzie im na zdrowie. Truteń każdy urlop spędza sobie sam bez dzieci, to i ona może też tak zrobić. Jak nie wyrazi zgody to może żądać wyższe alimenty, bo tylko ona ponosi za dzieci koszty mieszkaniowe i tylko ona poświęca  im cały wolny czas, nie może zdobywać wyższych kwalifikacji, dokształcać się zawodowo, a w pracy by uzyskać podwyżkę trzeba wykazać się dobrą  kondycją psychiczną  i fizyczną . Czas to pieniądz i zdrowie i sądy o tym wiedzą. Tylko trzeba się upomnieć o swoje, a nie „ żebrać tatusia dla dzieci”. Córka jest inteligentną i wie o tym , tylko po co? Może bez Twojej pomocy szybciej by się otrząsnęła  z trutnia  sama. A tak  daje Ci  tylko sposobność abyś poczuła się potrzebną.

Uważajcie MAMY i BABCIE z tą swoją pomocą i ze swoim poczuciem bycia potrzebną. Nie ma w tym nic złego  jak jest fajnie  dopóki  w tej grze nie bierze udziału truteń. Czasem trzeba rozważyć, czy pomagając nie czynimy dzieciom  większej krzywdy niż pomocy. Pozwólmy swoim dzieciom rujnować swoje życie na ich sposób , by w konsekwencji mogli szybciej odnaleźć siebie na nowo. Jeśli nie chcą skorzystać z naszej życiowej wiedzy i doświadczenia nic na to nie poradzimy.

Nic mi nie mówiąc moja znajoma wzięła telefon i jeszcze trochę drżącym głosem powiadomiła córkę, że jedzie na wczasy ŚWIĄTECZNO – NOWOROCZNE , nie wiedząc jeszcze gdzie i czy się  jeszcze załapie.

 Zrozumiała, że musi  przede wszystkim zająć się swoim życiem ratując resztki swojego zdrowia.  Na córki problemy nie ma żadnego wpływu , bo  córka jej rady  ostrzegawcze przyjmuje jak nieuzasadnioną krytykę, co wcale nie znaczy, że przestała ją  kochać nad życie.

Ja mam rezerwację tylko przyznaję, że też trochę   ryzykuję, bo nie wiem czy będzie tak samo fajnie jak kiedyś ,  ale kto nie ryzykuje szampana nie pije. Mam nadzieję, że moje współlokatorki pokoju i obsługa okażą się miłe i spędzę czas SWIĄTECZNO – NOWOROCZNY  miło i cudownie, czego wszystkim z całego serca życzę.   Irena

„A po to by mieć sumienie, musisz mieć dobrze rozwinięte poczucie przyszłej winy. W pełni dojrzałe sumienie kształtuje się wtedy, gdy zmagasz się z jakaś zasadą , a nie wtedy , gdy zaglądasz do zbioru przepisów”.  Autor – C. C. Tipping

 

Cierpienie Matki

Jeśli czegoś nie widzisz? – to nie znaczy, że tego problemu nie ma.

Nie szanujesz  swojej własności!!!!! – zareagowałam spontanicznie . Musiałam jej to wykrzyczeć chociaż zakłóciłam jej radość spokojnego wieczoru!!! Przecież jej szczęścia  pragnę najbardziej z wszystkiego na świecie! Nie chciałam zakłócać  jej  wieczoru.

„Ja sabotażysta to jaźń, która bezustannie sprawdza , jakie przekonania , idee, koncepcje, postawy, uprzedzenia i inne treści znajdują się w twojej świadomości, i pilnuje, żeby wszystko, co robisz , myślisz i planujesz , pasowało do tego co  tam jest. W przeciwnym razie będzie sabotować  twoje zachowania na wszelkie możliwe sposoby. Będzie zakłócać twoje związki, finanse i inne sfery życia , ilekroć to , co zrobisz, pomyślisz i zaplanujesz , nie będzie się zgadzało z przekonaniami, które już istnieją  w twojej świadomości.” Autor – Colin.C. Tipping

Przyszła do mnie zapłakana znajoma Matka i babcia dorosłej córki z bólem  w sercu z prośbą o radę co ma zrobić. Mówi do mnie, że cokolwiek nie zrobię, to i tak będę cierpiała, tylko nie wiem które cierpienie gorsze.

Bo widzisz mówi do mnie  moja córka rozstała się po raz kolejny jak sama stwierdziła z „trutniem”. On  uciekał z domu nie wiadomo dokąd na całe dnie czasem tygodnie zawsze jak miał pieniądze. Jak pieniądze mu się kończyły to jak by nigdy nic  z niczego się nie tłumacząc  wracał goły i wesoły na wikt i córki opierunek. Czasem przez dzień jak nie widział w niej zachwytu ze swojego powrotu coś tam dzieciom przeprał, wyprasował i już mu darmowe  wyżywienie się należało. Nigdy żadnych świąt, ważnych uroczystości Rodzinnych z nią i dziećmi jeszcze w całości  z nimi nie spędził, zawsze stylem angielskim po cichu się ulatniał. On zawsze do dzieci miał prawa o ona tylko obowiązek . Stosował zasadę wszystko co twoje to moje, ale co moje to nie rusz.

Ona z tym się nie zgadzała, ale on tym się nie przejmował, bo i tak swoje swoimi sposobami egzekwował. Po czwartym rozstaniu teraz wydawało się, że już na dobre, bo nie są razem już z siedem miesięcy. Oddała mu ich wspólny samochód , by rozstanie było w miarę spokojne, sama z trudem kupiła sobie na raty drugi , nie przeczę, że trochę jej w tym pomogłam bo żal ściskał jak się co  dzień męczyła z dziećmi odprowadzając do przedszkola. Wiatr, deszcz,  chlapa , nie obchodziło to kochanego tatusia jak sobie poradzi, co z dziećmi,   bo jak był na jej utrzymaniu to łaskawie pozwalał jej  wozić dzieci ich wspólnym samochodem, a sam wylegiwał się do południa. Bo jak na trutnia przystało pracując co czwarty dzień  do południa spał jadł mył się, a wieczorem jak z dziećmi córka  wracała z pracy  wypoczęty wychodził z domu nie wiadomo dokąd i na jak długo. Zdarzało się, że  po drodze zabierał jej z portfela pieniądze , jak przyuważyła to twierdził, że na olej samochodowy, benzynę, czy jakieś części, bo oczywiście on nigdy swoich pieniędzy na takie wydatki nie miał.

Po rozstaniu jeszcze miał bezczelność wypomnieć jej, że samochód który kupiła to też za jego pieniądze. On uważał że jak z nią był, to jej zarobione pieniądze są też jego , ale od jego pieniędzy to wara! Sama słyszałam jak mówił jej, że nic ci do moich pieniędzy.

W czym problem, że aż tak cierpisz?  Przecież się rozstali mówię  znajomej.  Widzisz ona i tak jego obdarza zaufaniem bezgranicznym można powiedzieć.

Skąd takie przypuszczenie?  Ponownie wprowadził się do niej? Jeszcze nie i nie o to chodzi!

Widzę co się dzieje !   Widzę, że truteń  mimo że prawdopodobnie kogoś ma to przejmuje nad nią kontrolę, a ona mu daje na to przyzwolenie dając mu klucze od swojego mieszkania i  samochodu , niby, że była taka potrzeba ze względu na dzieci.  Przecież jest ojcem, to nie będzie mi w samochodzie złośliwie grzebał, na usprawiedliwienie dodała.

Nie chce pamiętać, że przez dwa miesiące potrafił się do dzieci nie odzywać. Jak zabrał samochód nie obchodziło go  czym dzieci będzie woziła do przedszkola. Nie chce pamiętać, że prawie za każdym razem jak wymuszała od niego wspólny samochód to się na drodze rozkraczał, w ten sposób zniechęcił ją do korzystania z wspólnego samochodu , w ten sposób samochód miał tylko do swojej dyspozycji.

Zadałam pytanie skąd podejrzenie o kontrolę? Stwarzanie sytuacji, że zabiera jej  kluczyki może jest taka potrzeba?  To jeszcze    niczego  nie dowodzi, chociaż przyznaję nierozważna jest to reakcja córki, że na to przystaje i nie widzi w tym żadnego zagrożenia, a przecież ją znam, to bardzo mądra i rozsądna kobieta i  może trochę przesadzasz?

Może gdyby nie to, że zaczął się interesować z kim się spotyka, przygadywać jej , najgorsze, że sygnalizują sąsiedzi, że często pod dom  zajeżdża samochodem do domu nie wchodząc. Związku z tym córka  boi się nawet z kolegą i przyjaciółmi  spędzić w swoim domu sylwestra, bo już kiedyś zrobił jej o to awanturę po którymś rozstaniu.

Po tym wyznaniu nastąpiło między nami milczenie, nie wiedziałam jak  znajomą pocieszyć.

No cóż wielu osobom się wydaje, że jak problemu nie zauważą, stworzą sobie otoczkę spokoju i radości  to problem ulegnie rozpadowi i zniknie z naszego życia.  Nie chcą zauważać, że okłamują siebie, a problem rośnie jak na drożdżach osiągając nawet gigantycznych rozmiarów.  Usilnie się starając  być  ślepym , bo tak wygodnie, bo  każdy chce mieć trochę spokoju. Nie chcą wiedzieć, że i  tak w najbardziej  niedogodnym momencie  o to się przewrócą, często mocno się raniąc. Najgorsze, że  małe dzieci  przy tym wszystkim ponoszą zawsze  największe szkody.

Jeśli ktoś ma poczucie zagubienia i nie chce tego zauważać, to  według mnie bliscy w takiej sytuacji muszą logicznie i racjonalnie reagować dość stanowczo . Najważniejsze by nie utwierdzać w błędnym przekonaniu, że nic się nie dzieje, że wszystko dobrze . Jak coś nie tak czasem trzeba  o tym krzyczeć i tupać  czy to się kochanej osobie podoba czy nie!!!!!!

Jeśli nawet krzyk bólu nie odniesie wobec  ukochanego dorosłego  dziecka  skutku, to przynajmniej nie udzieli się wsparcia sabotażyście jaźni.

Po wyjściu znajomej przyszła mi refleksja , czy Matka dorosłego dziecka ma prawo wtrącać się do jego życia jeśli jej oczyma widzi zagrożenie? Nie wiem czy ma prawo czy nie, ale która Matka z bólem serca spontanicznie nie zareaguje  nawet  narażając utratę  bliskich więzi?  Prędzej czy później , tylko z większym bólem te więzi by i tak zostały utracone, bo sabotażysta jaźni by się o to postarał.

Każdy ma swojego sabotażystę eksperta od niweczenia  wszystkiego w  zależności od wielkości lęku, bo bać boi się każdy.

Nic w życiu nie dzieje się przypadkiem, wszystko jest w nas.

„Chociaż odkrycie własnych przekonań może ci trochę utrudnić życie , to jednak przyniesie ci dużą korzyść” Autor – C.C.Tipping

U mnie  korzyści z  odkrycia   przekonań  wcielając się w  detektywa swoich emocji  spowodowały  całkowita zmianę mojego życia  i uważam, że wszystko co najpiękniejsze jest jeszcze przede mną , czego wszystkim serdecznie życzę.    Irena

 

 

 

Co z moją dietą?

Przemyślenia

Po sześciu dniach bez cukru , bez mięsa,  na warzywach  i  z chlebem mieszanym z niewielką ilością ryby  przez pierwsze trzy dni czułam się lekko . Niestety  następnego czwartego dnia poczułam osłabienie,  a piątego i szóstego dnia  dołączył  ból głowy . W siódmym dniu swojej diety wkurzyłam się na nieustający ból głowy . Oczekując  wizyty  swoich ukochanych wnuków   martwiłam się  swoją dokuczliwą  niedyspozycją  która na pewno zakłóci radość  z tak miłego spotkania. Tak naprawdę to nie wiedziałam co jest przyczyną dolegliwości ,  ale było  to tak wkurzające, że bez względu na wszystko zjadłam schabowego z drobiu popijając słodką  herbatką  z cytrynką. Po paru minutach oczekując   gorszego samopoczucie nagle przeszedł mi ból głowy. Schabowy zadziałał u mnie lepiej niż  tabletka  przeciw bólowa. Smażonego w swojej diecie wystrzegałam się jak diabeł święconej wody  i nie pamiętam kiedy ostatnio spożywałam tak niezdrowy posiłek chociażby  ze względu na swoją  wątrobę. Byłam bardzo zaskoczona reakcją mojego organizmu.   Dla mnie jest dowodem jak żywność   ma wpływ na nasze zdrowie nie tylko na dobre samopoczucie.

Przygodę ze swoim kotletem nie potrafię wyjaśnić  co wcale nie oznacza że  nabrałam nowego przekonania , że smażone  jest  zdrowe.  Jednorazowe spożycie czegoś niezbyt zdrowego może czasem  jest wskazane?  Ja  nadal zgodnie ze swoim przekonaniem  w swoim zdrowym odżywianiu  smażone wykluczam . Nie będę eksperymentować ze swoim zdrowiem. Co do dalszej diety  wykluczającej cukier , postanowiłam stopniowo ograniczać  i jak mam ochotę  to raz albo dwa razy dziennie  piję słodką czarną herbatkę z cytrynką  pamiętając, by za każdym razem mniej słodzić.

Już mniej pewnie, ale nadal  planuję   przejście   na  Post Daniela Dr. Dąbrowskiej  tylko najpierw  trochę wstępnie przygotowuję się ograniczając  w diecie niektóre  produkty , by następnie Post Daniela kontynuować pod fachową opieką na wczasach zdrowotnych Pani Dr. Dąbrowskiej.

Samo ograniczenie spożycia  produktów  jest męczące  wymaga przeorganizowanie nawyków gotowania,  szukania odpowiednich produktów  by jedzenie  urozmaicić . Samo myślenie co na obiad, co kupić, a najważniejsze gdzie kupić / mieszkam na wsi daleko od aglomeracji/ przyprawia o zawrót głowy, a ja cenie sobie wygodę. Samo przyrządzanie diety jest  trudne ale możliwe, dla chcącego nie ma nic trudnego tylko ciągle to dręczące pytanie po co? Czy na pewno ten Post Daniela jest uzdrawiający? Jak się nie przekonam to nie będę wiedziała, ale czy muszę wiedzieć?  Kiedy o tym myślę coraz bardziej czuję , że to chyba nie moja bajka.

Po  dziwnej przygodzie z dietą odprężam się  ulubionym myślom  co chciałabym jeszcze  w swoim życiu zmienić?  Co mnie doskwiera  a  wydaje mnie  się,  że nie mam wpływu? Tylekroć  przekonałam się, że  jak zmieniałam swoje przekonania to polepszało się moje zdrowie, polepszało moje życie a mimo to ciągle wydaje mi się to tak  niesamowicie cudowne , że aż niemożliwe by było prawdziwe. Wówczas muszę sobie przypominać jak było, jakie miałam destruktywne blokady które uwolniłam i co za tym zmieniło się w moim życiu i w moim zdrowiu. Stan  zdrowia bardzo  mnie się poprawił, ale człowiek do dobrego szybko się przyzwyczaja i myśli, że tak  musi być , że tak się samo ponaprawiało.

Nic samo się nie naprawi, bo samo się nie popsuło. Dużo trudu wkładamy na uaktywnienie choroby, ale wydaje nam się,  że choroba przychodzi sama bo tak chcemy wierzyć,  bo tak dla nas wygodnie , bo  usprawiedliwiamy nasze lenistwo do wysiłku, bo  ukrywamy  brak odwagi by spojrzeć prawdzie na swoje życie.

Od trzydziestego roku życia cierpiałam na coraz większe bóle kręgosłupa, które przestałam leczyć po diagnozie  rak.  Lekarze kazali mnie psychicznie przygotować się na chodzenie o kulach. Teraz zauważyłam, że już zapomniałam jak  dokuczliwie boli kręgosłup, jak po nocach nie dawał spać, jak zamiast na łóżku spałam obok na kocu , bo na twardym bolały mięśnie ale kręgosłup jak by mniej. Samochodem w podróży bez ortopedycznej deski na kręgosłup nigdzie się nie ruszałam, teraz podróżuję  bez takich  problemów. Mój kręgosłup sam się uzdrowił, ale uwalniałam mnóstwo destruktywnych blokad  z różnych powodów  w ogóle  o kręgosłupie nie myśląc, co nie znaczy, że go nie obciążały.

Mój biedny kręgosłup musiał   dźwigać te ciężary uginając się pod nimi, wykrzywiając się  aż wszystkie jego kostki trzeszczały, ja cierpiałam, narzekałam  bo mocno bolało więc  połykałam tabletki  przeciwbólowe , które coraz mniej skutkowały.

W miarę uwalniania się od destruktywnych blokad, uwalniałam  kręgosłup od ciężaru aż   przestał mnie boleć , i ja zapomniałam o problemach z kręgosłupem. Jeśli zdobędę skierowanie od lekarza to  zrobię   Rg kręgosłupa i porównam  co się  naprawiło, bo coś musiało się naprawić  skoro przestał boleć, to  logiczne.

Człowiek docenia zdrowie jak je traci, jak odzyskuje zdrowie bardziej je ceni, ale czasem nie chce się pamiętać co było utratą tego zdrowia, dopiero na przykład problemy z dietą przywołały moją  pamięć o chorym niedawno  kręgosłupie. Może dlatego mam problemy z dietą by przywołać tą pamięć? Nic nie dzieje się bez przyczyny.  Irena

„Program antywirusowy na ludzkim twardym dysku to program oparty na zasadzie bodźca i reakcji. Naturalnie dążymy do przyjemności i unikania bólu, i w miarę jak żyjemy i się uczymy , instynkt dodaje coraz więcej definicji i rozpoznaje coraz więcej różnic. „  Autor – Alexander Loyd

„Jako dorośli potrafimy sobie również uświadomić, że w każdym wypadku my także działamy według systemu bodziec/reakcja/ dążenie do przyjemności i unikanie bólu.” Autor – Alexander Loyd

 

Odżywianie a moje przekonania

 

Jakie mamy przekonania tak się odżywiamy,  jak się odżywiamy  takie są przekonania

Każdy sposób odżywiania  jest nawykiem i uzależnieniem. Sposób odżywiania nazywamy dietą zdrową, normalną  lub  niezdrową.  Jaki  styl życia taką   stosujemy dietę.

 

aparat warzywa 012

Ja staram się  stosować  zdrowy styl życia , ale mam wątpliwości czy na pewno zdrowo się odżywiam?  Po diagnozie rak uważałam, że diametralnie przeszłam na zdrowe odżywianie. Swoje odżywianie zmieniłam  to fakt, tylko czy na pewno na zdrowe,  dzisiaj mam wątpliwości. Całe życie byłam szczupła  i  na nowej warzywnej  diecie z dodatkiem niewielkiej ilości kaczego gotowanego mięsa  przytyłam 20 kg. Wówczas cieszyłam się z przybierania na wadze chociaż  tycie nie było celem mojej diety tylko zdrowie. Pewność zdrowego odżywiania mimo tycia  dawało  postrzeżenie,  że ci co chudli szybko umierali.   Obecnie zostało mi 10 kg nadwagi i świadomość, że moja cudowna zdrowa dieta  tak do końca zdrowa nie była. Niekoniecznie tylko dlatego, że  odkryłam w sobie uzależnienie od cukru, który używałam tylko i wyłącznie do słodzenia herbaty. Wypijałam jej duże ilości  jako uzupełniającego płynu, bo chłodne napoje powodowały dyskomfort w gardle.

Tak naprawdę co jest  zdrowe ?;  Co jest  niezdrowe ?  Słuchając naukowych twierdzeń,  różnych fachowców w dziedzinie pewnych cudownych diet można pogubić się , a nawet zwariować.   Na przestrzeni wielu lat cudowne zdrowe odżywianie  zmieniały się diametralnie.  Polecana żywność jako bardzo zdrowa, nagle okazuje się, że naukowcy odkryli że jest bardzo szkodliwa. Nikt nie jest w stanie przewidzieć  co jeszcze w niedalekiej przyszłości naukowcy odkryją.

Bez względu na to czym  niebawem naukowcy  znów nas zaskoczą  ja teraz  staram się  ze swojego jadłospisu wyeliminować cukier.  Pomaga mnie w tym przywieziona z Japonii  zielona herbata , bo smakuje  bez cukru znakomicie . Bez trudu zastąpiłam  naszą zwykłą  czarną herbatę  na  sproszkowaną zieloną. Mimo tego dopadają mnie ataki smaku na coś słodkiego. W takich sytuacjach ratuję się miodem i  suszonymi owocami i to niestety w większych ilościach,  co daje obawy że znów mogę przytyć.

W bezcukrowej diecie przyszła mi z pomocą moja kochana siostra przysyłając  mi ciekawy  wykład   Dr.  Dąbrowskiej  przywracanie zdrowia dietą:  Post Daniela .

img118Fragment wykładu Dr. Dąbrowskiej wygłoszonego na sympozjum w Radawie 2006r.

Ten wykład  mnie zaciekawił   do tego stopnia, że nabrałam ochoty na  wypraktykowanie  Postu Daniela, tylko nie jestem pewna czy wytrwam w postanowieniu.  Ciekawi mnie  jak   żywność wpływa  na nasze przekonania i   podświadomość?  Chcę doświadczyć, jak  przy świadomym wyborze diety zmienią się moje przekonania. Czuję, że może to być fajna przygoda z dietą  i myślę, że z takiej przygody  nie zrezygnuję. Jakie będą tego skutki  zobaczę i na blogu opiszę .     Irena