Monthly Archives: Luty 2015

Ojcowska troska przyczyną migreny

 

Zaskakujące  odkrycie  przyczynę  migreny

Ojciec nieświadomie  zabijał nam  wewnętrzną siłę.

 

sanatorium 048              sanatorium 045

Ten piękny motyl pojawił się na moim ramieniu podczas medytacji. Nie wiem skąd się znalazł o tej porze roku w moim pokoju o 23,00

Pracując ze swoją  podświadomością przypadkowo pozbyłam się migreny.

Jako detektyw  swoich emocji   źródło migreny  znalazłam zupełnie przypadkowo.   W życiu by mnie nie przyszło do głowy szukać konfliktu emocjonalnego w sferze intelektualnej, bo dla moich Rodziców, a szczególnie Ojca nasze  wykształcenie było priorytetem.  Świadomie,  ojciec  szczerze robił wszystko, aby ułatwiać nam dostęp do wiedzy i  kultury.  Na naszą naukę , książki , szkolne wycieczki  nie żałował pieniędzy i czynił wiele starań i wysiłku by niczego nam nie brakowało.  Dla nas był wspaniałym Ojcem , przywołując nas do posłuszeństwa swojego pasa używał jako straszaka,  nie  nadużywając   bicia  jako metody wychowawczej powszechnie  w tamtych czasach stosowanej. Obydwoje woleliśmy w razie przewinienia  dostać raz  od Ojca pasem niż wysłuchiwać długiego ględzenia Mamy , która nigdy nas  nie uderzyła nawet w sytuacji dużego przewinienia.

Zaznaczam, że blokady emocji nie powstają przez zdarzenia, tylko przez błędne spojrzenie na dane zdarzenie.  

T  E  R  A  P  I  A   połączona z emocjami wywołanymi podczas snu

Terapię zastosowałam na „poczucie winy”  po nieudanym drobnym zakupie. Emocja nie była zbyt dokuczliwa, ale pomyślałam, po co się męczyć  i nie skorzystać z narzędzi do poprawiania  swojego samopoczucia pozbywając się lęków , stresów i innych toksycznych emocji.

„ Poczucie spokoju to doskonały wskaźnik tego, czy mamy zdrowe serce / umysł, sumienie, duch/.   Dlaczego?   To jedyna z dziewięciu cnót , której nie można rozwinąć  poprzez   wysiłek.”  – A. Loyd                              

Przy  skromnym stoliku z  czystą kartką papieru,    oraz  z książką  „ Kod Uzdrawiania”   zaczęłam  w zamierzeniu króciutką  terapię.  Wyciszając się   modlitwą,  weszłam  w  w/w  poczucie winy  zadając  sobie pytania ;

  1. – Dlaczego Irena  masz po nieudanym zakupie  poczucie winy ?

Po  pytaniu zrobiło mi się żal  męża, bo zmarnowałam  przez niego zarobione pieniądze.

  1. – Następne pytanie brzmiało –  kiedy ostatnio czułaś taki sam żal?

Wczuwając się w ten  żal ,  od zdarzenia do zdarzenia  weszłam do okresu dzieciństwa znajdując  zaprogramowane  przekonanie ;   „Pieniądze oraz rzeczy cudze należy bardziej szanować niż  swoje, bo ktoś na to ciężko pracował ” .

Nieoczekiwanie po   uświadomionym przekonaniu poczułam się bardzo znużona ,  senna i trochę zawiedziona, bo to przekonanie  mojej świadomości było znane .   Tak naprawdę  emocja była tak mała, że  nie przywiązywałam  do niej  większego znaczenia , a zrobił się duży emocjonalny galimatias.  Zamiast  lepszego  samopoczucia poczułam duże zmęczenie. W  takiej sytuacji najlepiej jest  zakończyć terapię i iść porządnie się wyspać, więc dok ładnie tak zrobiłam, nie podejrzewając, że to dopiero początek dużej terapii i czegoś bardzo poważnego.

Na zakończenie,  jak zawsze podziękowałam  za pomoc ; Panu Jezusowi , Matce Boskiej Licheńskiej, swojemu  duchowemu Przewodnikowi ,  swojemu Aniołowi i poszłam spać   w ogóle nie przeczuwając,  że do tej terapii jeszcze wrócę.

Po terapii nawet takiej  jak mi się wydawało mało znaczącej  sny  czasem bywają  bardzo wymowne. Jednak nie myślałam, że przyśni mi się horror, bo straszne  sny już dawno przestały mnie  nawiedzać.

S  E  N

We śnie zobaczyłam wściekłego ojca , oraz siedmioletniego  mojego młodszego  braciszka potężnego, silnego  i  wielkiego jak  atleta. Ojciec robił wszystko, aby osłabić jego siłę, walczył z nim aż w końcu przebił go kołkiem uderzając w jego splot słoneczny, tak jak by chciał go zabić .  Braciszek wyrwał kołek,  podniósł się  i podszedł do ojca , bardzo  osłabiony  i bardzo  wycieńczony .  Bałam się tego strasznego ojca, który  chciał zabić  syna, bo był od niego silniejszy. Czułam się bezpieczna bo byłam słaba. W jego obecności tylko słabi mogli czuć  się bezpiecznie.  Dopiero  jak zobaczył osłabionego syna  uspokoił się i wyciągnął do niego rękę  by go podtrzymać.  Zrozumiałam, że nie chodziło mu by zabić  syna, tylko  jego siłę, nie mógł znieść by był silniejszy od niego. Ojciec  musiał  być najsilniejszy, najlepszy.

Tego samego  dnia zrobiłam terapię na emocje wywołane podczas  okropnego snu. Nie było łatwo, bałam się tej terapii, ale  wiedziałam, że muszę przez to przejść.

Terapia  na  zdarzenie ze snu ; Denerwuje mnie ta sytuacja bo boję  się ojca,  ale  chcę  być blisko niego.

Wcielając się w detektywa  emocji ze snu,  zobaczyłam ojca i  siebie w przeszłości  jak miałam 9 lat. Poczułam duży strach przed ojca złością , ale  zauważyłam, że  złościł się  tylko  na  nieposłusznych , którzy przeciwstawiają mu się prosto w oczy.  Nie miałam z tym problemu, bo mając już pięć  lat wiedziałam, że aby nie być przez ojca odrzuconą, to muszę być mu posłuszna.  Teraz  dowiedziałam się, że ojciec  bał się   silniejszych od siebie,  dlatego    sukces syna  przypisywał sobie pomniejszając jego wysiłek,  na co on się przeciwstawiał. Nie poszedł nawet jako ministrant służyć do wieczornej mszy. Za to Ojciec  zrobił mu awanturę i przyłożył pasem,  chociaż   sam do kościoła chodził od wielkiego święta i bardzo psioczył na księdza twierdząc, że bałamucą ludzi.

Uświadomiło mi się  przekonanie – „ Nie mogę być silna aby nie rozzłościć  Ojca”

Po uświadomieniu  destruktywnego przekonania poczułam silny gniew na Ojca, że zabijał w nas siłę.

Nie miałam wyjścia,  zaraz  następnego dnia zrobiłam na Ojca „ Radykalne Wybaczanie”

Wybaczanie według  ARW

Czuję do ojca złość,  że aby być mu posłuszną nie mogłam wyrosnąć na silną osobę , bo dał mi przekonanie , że  „być silnym jest niebezpiecznie”.

Podczas terapii wykrzyczałam ojcu – Zabijałeś w nas siłę, bo bałeś się, że będziemy lepsi od Ciebie!!!!!!!

Ogarnęło mnie przerażenie, poczułam koszmar, istny horror. To nie może  być!!!  Mój Ojciec taki nie był!!!!!

Z wybaczaniem nie poradziłam sobie.

Rykoszetem, będąc  jeszcze w silnych  strasznych emocjach posłużyłam się Kodem Uzdrawiania.

Z  Kodu  Uzdrawiania  wyszło mi,  że ojciec  bał się   silniejszych od siebie,  dlatego na silnych zwracał uwagę, a ignorował takich jak ja słabych.

Jego lęk  brał się z przekonania ,  że  „Musi  być najlepszy, by być dobrym Ojcem.  „ Musi  być najsilniejszy by nie być złym Ojcem”

„ Jajko nie może być mądrzejsze od kury”  / takie panowało powszechne  przekonanie które Ojciec popierał/.

U  Ojca odkryłam   takie  przekonania jak;  „Tylko silna osobowość ojcowska  może być przykładem dla syna, dla córki przykładem może być pokorna Matka , ale  wspierana przez silnego męża.  „ Ojciec  musi mieć silniejszą osobowość od swoich dzieci, by nimi można było dobrze pokierować, by nie zeszły na złą drogę” ; „ Jeśli poczują się silniejsi od Ojca , będą szukać złych autorytetów silniejszych od nich” .

Usłyszałam Ojca głos jak mówi  do swego przyjaciela  –  „ Nie chwal dnia przed zachodem słońca” ;  Jak  pochwalisz gówniarza, to mu się w głowie poprzewraca i już ojca rady , upomnienia będzie miał w nosie.

Po odkrytych  przekonaniach ojca  zobaczyłam zdarzenie z dzieciństwa;   Mój braciszek  późnym wieczorem przez sen usiadł na łóżku krzycząc przez parę minut  – „Tatusiu nie zabijaj mnie!!!!!” .

Mama szybko wysłała mnie po Ojca, który przebywał u sąsiadów. Ojciec jak przyszedł, też go nie mógł uspokoić.  W końcu po paru minutach, jakby przebudzony ze snu, spokojnie spytał się nas  co tak dziwnie na mnie patrzycie?

Braciszek nic nie pamiętał  co przed chwilą krzyczał.  Rodzice zinterpretowali to wydarzenie,  że musiał przeżyć  szok, jak widział świniobicie  i na pewno przejdzie mu to. Tak się stało, bo  taka przypadłość już nigdy bratu się nie powtórzyła.

Do mnie teraz dotarło, że był to mojego braciszka krzyk podświadomości , będąc  nie wiadomo z jakiego powodu półprzytomnym podczas snu.

W rzeczywistości mój braciszek  krzykiem strachu podczas głębokiego snu  prosił ojca  by nieświadomie nie  zabijał w nim wewnętrzną siłę . Ojciec  czynił tak chwaląc się nim,  jaki jest zdolny, jak go nauczyciele i ksiądz podziwiają , jak mu gratulują wspaniałego syna, ale  nie omieszkał go za to  pochwalić, że  zasłużył sobie swoją pracą, postawą na dużą pochwałę .  Wobec brata miał duże oczekiwania, ale nigdy nie pochwalił ani jego , ani nas za nic. Wszystkie nasze sukcesy w przedszkolu, później w szkole przypisywał sobie. Mówił , to moja krew, to moje mądre i dobre wychowanie. Nie uznał  w tym żadnej zasługi brata, chociaż odnosił już w pierwszej klasie tak duże sukcesy, że aż ja byłam zazdrosna. Zazdrościłam mu tego, że Ojciec większą uwagę zwracał na niego niż na mnie. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że było to dla niego udręką, a nie wyróżnieniem jak wówczas myślałam.

Po Kodzie Uzdrawiania złość na Ojca minęła i nie było co wybaczać. Miał takie a nie inne przekonania, które miało wpływ na moje życie , ale wiem, że   z całych sił starał się być dobrym Ojcem, dbałym, abyśmy  kroczyli przez życie uczciwie,  prawą drogą, pamiętając, aby po drodze świadomie nie czyniąc nikomu krzywdy.

Powiedziałam prawie głośno – Kochany Tato udało Ci się wychować nas na wartościowych ludzi  z szacunkiem do innych, za co Ci serdecznie dziękuję. Kocham Ciebie bardzo i nie zamieniłabym Ciebie na żadnego  innego. Kocham Ciebie takiego jaki byłeś , bo byłeś wspaniałym nie tylko Ojcem , ale i wspaniałym człowiekiem. Kocham Cię Tato.

Po tym szczerym  wyznaniu Ojcu miłości poczułam się lekko i poszła mi energia po całym ciele. W splocie słonecznym przez chwilę trzymał mnie ból, a głowa z tyłu aż trzeszczała  w kościach , mimo tych przykrych doznań , czułam się tak, jak by spotkało mnie wielkie szczęście.

Po dolegliwościach, ale przede wszystkim po historii emocjonalnych zdarzeń ,  uważam  że pozbyłam się  MIGRENY .  Wszystko poukładało mi się jak w klockach lego .  Jeśli nawet okazało by się, że nie pozbyłam się migreny, to i tak  sądząc po reakcji ciała i emocji pozbyłam się czegoś bardzo negatywnego.

Życie   zweryfikuje co rzeczywiście we mnie się uwolniło, i  jak  wpłynęło to na moje życie,  a ja na blogu  szczerze  opiszę .          Irena

Odblokowane emocje cofnęły objawy

 

Ostatnia terapia :   „ Prawda i kłamstwo” ;  oraz  „ Oczyszczające sny „   odblokowały zaniżone poczucie własnej wartości .

Odblokowane poczucie niskiej wartości odblokowały  lęk  przed ośmieszeniem, po którym  od razu  poczułam niesamowitą energię nie oczekując już nic więcej.

Aż tu nagle po paru dniach , nieoczekiwanie  spotkał mnie następny cud, bo  przestała mi drżeć głowa,  a do tego ustąpił ból barku i ręki.

Poza mną zauważyli to również moi bliscy łącznie z mężem ,  że  już przestała mi się trząść  głowa i lewa ręka.  Po dwóch dniach  ustąpił również  ból barku promieniujący do  ręki.

Według lekarza miałam objawy początki choroby Parkinsona.  Na wizycie  zalecono  mi  kontrolę u lekarzy  i dano  receptę na lek przeciwbólowy / oczywiście nie wykupiłam/.  Na moją nadzieję, że te objawy może daje kręgosłup, lekarz  absolutnie wykluczył według swojej lekarskiej wiedzy.

Chociaż tak do końca lekarzowi nie dawałam wiary, to mocno wkurzała mnie trzęsąca się moja   głowa jak makówka na zwiędniętej łodydze. Co było robić,  zaakceptowałam swoją dolegliwość, dziękując Bogu, że  mimo tej dolegliwości  czuję się silniejsza, zdrowsza niż dawniej.

Trochę podejrzewałam , że być może faktycznie to kręgosłup spowodował drżenia ciała, bo jak po terapii  ustąpiły objawy drżenia to zwiększył się ból całego  kręgosłupa, utrzymujący  się przez cały dzień.

Ból był na tyle silny, że aż córka pomagała mi   smarując mój   kręgosłup  swoim kremem Dr. Nona.     Z  szacunku  do produktów Dr nony  przyznać muszę, że po posmarowaniu   odczułam  ulgę , a jak się ból ponownie zwiększał , to  znów ponawiane było  smarowanie i tak przez parę godzin, aż zasnęłam budząc się zupełnie zdrowa.

Uważam, że w moich dolegliwościach pomogły dwie  kuracje połączone – moja terapia + krem Dr Nony.

 wakacje dzieciom 021

 Zawsze terapie łączone dają dobre rezultaty. Czasem słyszę, że  niektórzy nie chcą stosować kilku kuracji  jednocześnie , jeśli nawet z sobą nie kolidują, bo chcą wiedzieć który sposób jest skuteczniejszy. Jak by nie ważniejsze były dobre rezultaty, tylko co pomogło.

Według mnie  ci co trzymają się kurczowo tylko jednej kuracji popełniają błąd, bo często terapie łączone  bardzo fajnie się uzupełniają dając szybsze  rezultaty i bardziej  trwałe. Oczywiście biorąc pod uwagę, że wzajemnie się nie wykluczają jak np. leki + zioła + niedostosowana do nich dieta.

Przestrzegam wszystkich przed braniem jednocześnie leków, ziół i stosowaniem różnych diet bez uzgodnienia z dobrym lekarzem, bo można doprowadzić się nawet do śmierci.

Jeśli bierzemy jakiś lek zalecam , aby również  po każdej  terapii zrobić sobie badania i wyniki skonsultować z lekarzem. Na przykład chorzy na  cukrzycę biorący  insulinę  muszą sprawdzić,  czy  po terapii  nie trzeba zmniejszyć  dawki, lub zmienić  leku.  To  samo dotyczy  chorych  przyjmujących  leki na inne schorzenia. Jeśli nawet po jakiejś kuracji czujemy się dobrze, a mamy przez lekarza zalecane  leki  to badania lekarskie są też  jak najbardziej konieczne.

W związku z powyższym miałam problem jak chorowałam na astmę . Nie mogąc  powiedzieć lekarzowi o swojej terapii  bo nie wierzył, dlatego poprawę zdrowia  przypisał  zalecanym lekom na astmę.  Uznając, że  dobrze leki  zadziałały zapisał mi większą ich dawkę. W takiej sytuacji sama te dawki zmniejszałam, ale na kontrolę do lekarza chodziłam nic mu nie wyjaśniając aby się nie obraził. W końcu przy wizycie lekarskiej  sam uznał, że leki mogę odstawić, zalecając na początek zmniejszenie ich dawkowanie.  Trzy lata temu przy  kolejnej wizycie   uznał, że brać leków już nie muszę  chyba,  że mój stan zdrowia się pogorszy.  Lekarz stwierdził, że to tylko chwilowa poprawa, a że  stało się inaczej, to bez komentarza.  Leków na astmę nie biorę do dnia dzisiejszego bo nie muszę  i myślę, że już tak zostanie.

Jestem  teraz w tej komfortowej sytuacji, że już  nie muszę przyjmować  żadnych leków poza  „letroxem”  związku z  niedoczynnością  tarczycy.  Mimo to co miesiąc przeprowadzam sobie kontrolne  badania medyczne.

Objawy  przejawiające  się u mnie jako przykre drżenie głowy i rąk,  biskim i znajomym tłumaczyłam, że przyczyną   był  chory kręgosłup, skrzętnie ukrywając podejrzenie lekarza.   Moje  tłumaczenie to nic innego jak  zablokowany WSTYD , który dopiero teraz  to  sobie uświadomiłam i  w najbliższym czasie postaram się go  odblokować.  Myślę, że ten wstyd to są strzępki nie oczyszczonej  emocji  z  ostatniej terapii.

Wychodzi na to, że mimo połączonej terapii z Dr Nona jakiś aspekt zdarzenia nie został oczyszczony. Już niedługo to sobie podczas terapii  wyjaśnię i na blogu opiszę.        Irena

 

 

Moja terapia

 

/na prośbę wielu osób opisuję więcej szczegółów swojej terapii/

Moją terapią  jest  poszukiwanie prawdy o sobie w sobie i odkrywanie siebie na nowo.

 „ TO CO WYDAJE SIĘ CUDEM, JEST PO PROSTU NOWYM ODKRYCIEM”  Autor – A.Loyd

 zdjecia z aparatu przed japonią 011

Lekarze na moje  DRP  byli   bezsilni, naukowcy debatowali szukając skutecznego leku na raka, media grzmiały  na alarm , że rak  płuc sieje spustoszenie i jest coraz większa umieralność.

Bez względu na to czym jest rak ,  zrozumiałam, że ja na niego nie znajdę sposobu, skoro sztab naukowców na całym świecie nie daje   mu rady , to  ja prosta kobieta nie mam co z nim  brać się  za „ bary” .

Natomiast mogę poszukać przyczynę w sobie, co we mnie jest takiego fajnego, czy złego ,  że rak  się do mnie przyczepił, czuje się dobrze i bez żadnych przeszkód szybko się rozmnaża?  Inaczej mówiąc dlaczego ja jemu tak smakuję?

Szukałam wiary, nadziei i  cudu. W cuda nie wierzyłam ale szukałam,  z wiarą byłam na bakier  ale żałowałam, całkowicie bezsilna, ale nie ustępowałam w poszukiwaniu prawdy o sobie.

Chcąc się dowiedzieć  czegoś więcej o sobie zadawałam  pytania swojemu wnętrzu,   –   kim jesteś Irena?  Co złego  w swoim życiu uczyniłaś , że spotkało Cię to co spotkało?   Wiedziałam, że kochałam, tylko dlaczego nie byłam kochana?  Nigdy nie zapomnę tych  pierwszych pytań  i automatycznych  świadomych  odpowiedzi. Były proste i  nasuwały  się same ,  dowiedziałam się, że   największe zło  jakie uczyniłam,  to moje oddalenie się od Boga, a że nie byłam kochana  to  musiałam być   niedobra mimo , że tak bardzo się starałam.  Nic w życiu mnie nie wyszło poza jednym,  mam fajne dzieci, ale czy to dzięki mnie? Czy byłam dobrą matką? Czy byłam dobrą córką?

Naukowcy i lekarze powiedzieli mi co rak lubi, a czego nie lubi , zrobiłam nawet taką listę , tylko na tej liście co lubi rak nie było żadnych organów takich jak;  płuca, mózg i węzły chłonne.  Na tej   lubianej liście raka  był stres, lęki, a na liście  nie lubianej radość,  miłość i uśmiech.

Z dietą antyrakową nie miałam dużego problemu, bo prawie przez całe życie tą dietę stosowałam , ze względu na wątrobę od dziecka miałam dietę wątrobową. Okazało się, że dieta wątrobowa  według dietetyków medycznych jest bardziej rygorystyczna od diety antyrakowej.  Od usunięcia woreczka żółciowego  od 40 lat ze względu na dolegliwości wątrobowe ,  dietę przestrzegałam dość rygorystycznie. Z porównania wynikało, że  dieta antyrakowa podobna jest do wątrobowej. W swojej  diecie niewiele musiałam zmieniać.  Do  dotychczasowej diety dołożyłam picie większej ilości soków warzywnych, owocowych,  oraz sok „Noni” , sok z brzozy i olej z wątroby rekina.

Przypadkowo od trenerki sportowej  dowiedziałam się , że płuca lubią tłuszcz z drobiu.  Dotychczas z każdego  rosołu zbierałam pływające w nim żółte oczka. Uzasadnienia tej trenerki nie zrozumiałam, tylko pomyślałam sobie, że może dlatego rak umieścił się w moich płucach, bo  były osłabione?  Od tej wiadomości dodawałam do swoich rosołków jak najwięcej otłuszczonych porcji z kaczek i indyka, a na talerzu pływające żółte oczka były mile widziane. Tej metody nie polecam, bo nigdzie nie znalazłam potwierdzenia, że płuca lubią tłuszcz.

Z takiego sposobu myślenia wniosek nasunął mi  się sam – rakowi  odpowiadają mu moje przekonania,  spojrzenie na życie i w tym temacie jest jego siła i słabość.

Z pomocą przyszedł  mi cytat z  książki  L.Hay  – „ To są tylko myśli, a myśli można zmienić”

Zaczęłam poznawać siebie zadając sobie różne  pytania ,  a odpowiedzi na nie poszukiwałam w swojej podświadomości.

Jak dotrzeć do  podświadomości ?  Jak się wejdzie w  swoje uczucia , one same prowadzą do zdarzeń i blokad zaprogramowanych w podświadomości. Na to pytanie odpowiedzi uzyskane z książek mnie nie wystarczyły, dopiero na warsztatach przekonałam się, że to możliwe i bardzo proste.

Szybko doświadczyłam, że aby skoncentrować się na emocjach , własne „ego” silnie broniąc dostępu skutecznie utrudnia skupienie się na uczuciach, szczególnie tych zablokowanych.

Zrozumiałam, że aby uwolnić się od raka, to muszę walkę stoczyć sama z sobą, czyli pokonać własne „ego” , a nie raka.

W tej ciężkiej walce samej z sobą  poradziłam  sobie dzięki   modlitwom  do Matki Boskiej Licheńskiej  i książkom  pozytywnego myślenia.

Moimi pierwszymi poznanymi książkami były ;

1 . – POKOCHAJ SIEBIE,  ULECZ  SWOJE ŻYCIE – L. Hay

  1. – Radykalne Wybaczanie – C.C.Tipping
  2. – Kod Uzdrawiania – Alexander Loyd
  3. – Potęga podświadomości Joseph Murphy
  4. – Potęga Teraźniejszości – Eckhart Tolle
  5. – Fizyka cudów – Dr Richard Bartlett
  6. – Radykalne Samowybaczanie – C.C.Tipping
  7. – Biologia przekonań – Bruce Lipton
  8. – Siły, które pokonają raka – Wydawnictwa „Charaktery”
  9. –Potęga twoich emocji – Esther i Jerry Hicks

11- Soul Body Fusion – Jonette Crowley

12- Thetal-Healing – Vianna Stibal

13- EFT / Wolność  emocjonalna /   – Garey Craig

14- Reiki – Tadeusz Piotr Szewczyk ; Reiki techniki, których potrzebujesz – Walter Lubeck, F. Arjava

15 – ŻYCIE I NAUKA MISTRZÓW DALEKIEGO WSCHODU – Baird T. Spalding

Poza przeczytanymi kilka krotnie   wyżej wymienionymi i innymi  książkami przeszłam wiele warsztatów i kursów .

Z każdej przeczytanej książki , warsztatów i kursów zaczerpniętą wiedzę  po trochu stosuję  w swojej terapii modyfikując swoim doświadczeniem. Obecnie lubię swoje terapie, trudno ich nie lubić skoro po nich lepiej się czuję , bo jestem  zdrowsza , lżejsza,  przez co i młodsza.       Irena

 

To co dla mnie wydaje się oczywiste i proste, inni mogą odebrać inaczej, proszę pytać, chętnie w miarę swoich możliwości wyjaśnię.  Pozdrawiam.   Irena