Monthly Archives: Listopad 2015

Niedobra Matka kochaną Matką?

Niedobra Matka kochaną Matką?

Terapia emocjonalna autorską metodą córki wydobyła z mojej podświadomości  głęboko ukryte  uczucia  przesiąknięte mocnym  bólem, z którym sama nie byłam w stanie sobie  poradzić.

Japonia aparat 127

                                      Zdjęcie z Japonii

 

Pracując  nad swoim wnętrzem  ” Miłość i żal Irenki ” napotkałam emocjonalną  ścianę  twardą jak beton nie do przebicia. Nie dawało mi to spokoju i po dwóch tygodniach postanowiłam z nią się zmierzyć i dowiedzieć się co za nią się znajduje? Czego ta twarda ściana broni?

Po bliższym przyjrzeniu się  emocjonalnej ścianie udało mi się zobaczyć  zablokowany wstyd z powodu kochanej Mamy.  Im bardziej nacierałam na twardą ścianę napotkaną w tej podróży w głąb siebie uaktywniał  się   tak duży  stres, że nie byłam w stanie sama sobie poradzić, tak samo jak wówczas  pięcioletnia Irenka.

Ciało stres odczuwało jako  ból który  utknął  we mnie  niczym drzazga  i najgorsze, że rósł w siłę wraz z upływającym czasem. Takie zachowanie ciała na stres  jest dowodem jak duże jest zablokowane cierpienie emocjonalne, tylko pytanie jakie?

Powszechna znana mądrość ludowa mówi,  że na ból emocjonalny upływający czas jest najlepszym lekarstwem.  Ta prawda nie dotyczy zablokowanych cierpień mocno ukrytych w ciemnych zakamarkach naszej podświadomości.

Wizualnie będąc pod ścianą, jak tylko próbowałam  siłą woli  przejść przez nią,   fizycznie  pojawiał się duszący kaszel  z  ostrym  bólem  w całej klatce piersiowej, oraz  wzdłuż okolic wątroby.

Ból  rósł w siłę tak  bardzo , że aż  mentalnie czułam    atak  raka na  wątrobę , śledzionę , nerki  i oskrzela. Rozsypałam się kompletnie i na pomoc wezwałam swoją córkę  słowami  – Agniesiu atakuje mnie rak wątroby.  Córka uspokoiła mnie mówiąc – spokojnie mamo!  Wychwyciłaś   stadium rozwoju raka  w okresie mentalnym i na razie jeszcze nie uaktywnił się w ciele. Mówiąc  mi damy radę, natychmiast przyjechała z odsieczą.

Córka już na początku sesji  od razu rozpoznała  w  stresie dominujące uczucie żalu. Ostatnio przepracowana praca nad żalem to był wierzchołek góry lodowej.

Podczas  terapii  ponownie przekonałam się o jej trafnym wyłapaniu zablokowanych emocji. Faktycznie   nie przyjmowałam  MIŁOŚCI   nawet od kochanych dzieci,  wszystko  się potwierdziło, teraz jestem tego pewniejsza niż Ona sama, a tak długo miałam opory.

„Żal” nieodłączny  towarzysz miłości zablokowany był tym samym przekonaniem co uczucie miłości.

W moim życiu objawiało się to tym, że zawsze żałowałam  innych, ale nigdy nie siebie!!!!

Wchodząc  w emocjonalny  mur  stało się jasne  dlaczego od wczesnego dzieciństwa miałam problemy z wątrobą. Powodem było nieustanne żałowanie  Mamy  za to, że ciężko pracuje , że ma słabe serce i często robi się jej słabo , a ja  nie mogę jej pomóc, bo  nic nie potrafię  dobrze zrobić.  Stałam się bardzo nerwowa, anemiczna  i żółta z nabytej  żółtaczki. Jak zachorowałam to jeszcze   bardziej żałowałam swoją kochaną Mamę , że ma taką  chorą córkę   coraz bardziej nieudolną  i  do niczego.  Wówczas władzę nade mną przejął lęk  przed odrzuceniem, a skutki tego okazały się dla mnie fatalne.

W miarę jak rosłam  utrwalałam przekonanie,  że wszystko co robię to  takie nic.   Wypełniałam swoje obowiązki jak potrafiłam najlepiej jako coś normalnego.  Już jako pięciolatka sama   opiekowałam się młodszym braciszkiem, a rok później opiekując się nim  pasłam  krowy.  Dorastając  sprzątałam dom i  matkowałam swojej siostrzyczce,  nie biorąc wolnego w niedzielę i święta. Mimo starań  moja praca była nic warta,  a ja coraz bardziej  czułam się niepotrzebna.   Mama ciągle  za nic mnie  nie chwaliła,  tylko krytykowała. Lęk przed odrzuceniem rósł w niebotyczną siłę, kierując mój wzrok  coraz bardziej do ziemi, prawie przestałam patrzeć przed siebie.

Stało się dla mnie jasne z punktu widzenia energetycznego,  dlaczego   w wieku  pięciu lat chorowałam na żółtaczkę , miałam anemię, byłam chuda , blada i jak mówiono o mnie chorowita. Takie  mówienie o mnie odbierałam jako pogardę o sobie , że jestem gorsza od tych tryskających  zdrowiem  silnych dzieci.

Nie przyjmowałam miłości, a do tego  nie żałując siebie tylko innych  moja ” czakra uczuć ” szybko  wysychała i wątroba z woreczkiem żółciowym  w wieku pięciu lat zaczęła chorować.

Mimo solidnie wypełnianych obowiązków jako mała Irenka  myślałam o sobie jako zła, niedobra nikomu niepotrzebna. Nawet jak poszłam do szkoły i byłam najlepszą uczennicą i tak uważałam siebie za gorszą od innych.

Moje piątki i czwórki   były gorsze od piątek  i  czwórek  moich koleżanek, bo piątka piątce nierówna kwitowała moje dobre oceny kochana Mama. W ten sposób chciała mnie motywować do lepszej nauki, nie zdając sobie sprawy, że na całe życie programowała mnie niskim  poczuciem własnej wartości.

W pewnym momencie podczas sesji uświadomiłam sobie, że nadal tkwi we mnie gdzieś głęboko nabyte  przekonanie  że;  jestem chuda, brzydka,  nikomu niepotrzebna, gorsza od innych, nic nie umiem, nic nie potrafię dobrze zrobić. Zauważyłam  tkwiący we mnie konflikt.  Przecież od  lat walczę z otyłością, a mimo tego tkwi we mnie przekonanie, że jestem chuda – wykrzyknęłam głośno,  przecież to nieprawda !!!!!!!!!! Mam dużą nadwagę!!!!! Mam z nadmiaru tłuszczu otłuszczoną wątrobę!!!!! Co za absurdalne mam  przekonanie!!!!!!!

Tym ponownym przeżyciom towarzyszył mi przeszywający ból pod lewą łopatką , czułam obolałą całą lewą stronę, ból w klatce piersiowej , duszący kaszel, ból w okolicy wątroby, odbijającą się gorycz , mdłości z tendencją wymiotną i oczywiście okropny ból głowy.

Podczas sesji chwilami myślałam, że nie przeżyję , ale na szczęście była przy mnie kochana córka, a jej  spokojny głos  uspakajał mnie ;  Już to przeżywałaś , jesteś w miejscu w którym juz byłaś i dałaś radę , to i teraz dasz radę nie bój się jestem przy Tobie , tym razem nie jesteś sama , ściskając moją rękę cicho dodawała – JESTEM Z TOBĄ . Łzy płynęły mi ciurkiem i mimo  ostrego  bólu czułam się przy niej bezpiecznie.

Po wyciągnięciu na światło dzienne blokady żalu,  poczucia winy i wstydu , zobaczyłam zdarzenie   zupełnie w innym świetle, tym samym  automatycznie zmieniały się moje uczucia i zobaczyłam jak  betonowa ściana rozsypuje  się w pył.   Przekonanie ” NIE ZASŁUGUJĘ NA MIŁOŚĆ”  – rozpłynęło się jak we mgle.

W  miejsce DESTRUKTYWNEGO  nabyłam nowe przekonanie – „ZASŁUGUJĘ NA MIŁOŚĆ”

Mocne bóle ustępowały,  a po paru dniach poczułam się jak  ” MŁODY  BÓG”.

Swojej  Mamie nie miałam nawet czego wybaczać, bo wychowywała  mnie tak, jak potrafiła najlepiej. Widziałam w jej  oczach miłość i  strach o mnie, który  rządził  jej  postępowaniem w moim wychowaniu.

Tak naprawdę świadomie zawsze wiedziałam, że mam kochaną mądrą Mamę całkowicie oddaną swoim dzieciom, to tylko podświadomość odbierała  inaczej.  Nasza podświadomość nie słucha naszej świadomości, dlatego nie miałam pojęcia jaką mam blokadę.

Cieszę się, że moja Mama  była taka jaka była   i nigdy w życiu  za żadną cenę nie zamieniłabym ją na inną. Kocham ją taką jaką była i taką jaka jest teraz.

Jestem  córce wdzięczna , że skutecznie zmotywowała mnie do pracy z żalem, bo tym sposobem znów uratowała mnie przed śmiertelną chorobą, ale tym razem   przed rakiem wątroby. Biorąc pod uwagę od lat wątroby otłuszczenie, usunięty woreczek żółciowy  i reakcję ciała przy odblokowywaniu stresu jest duże prawdopodobieństwo, że w niedługim czasie rak mógł się uaktywnić.

Gdybym nie uwolniła blokady żalu, wątroba pozbawiona swoich enzymów stałaby się łatwą pożywką dla raka. Po uaktywnieniu prawdopodobnie  rozprzestrzeniał by się po całym ciele   w kolejności jak  podczas terapii odczuwałam ból.

 Każda choroba zawsze najpierw  ukazuje się mentalnie nim objawi się  w naszym ciele fizycznym.

Prostując swoje przekonania nabyte przez złe spojrzenie na pewne zdarzenia, nie wiem, czy zmieniam nabyty swój program, ale wiem i widzę  jak  zmieniam w swojej podświadomości przekonania i jak  zmienia się  moje  obecne  zdrowie  i życie. Odczuwam  to tak jakbym ciągle przeżywała w swoim życiu nowych zaskakujących cudów.

Uczucie żalu jest bardzo wskazane i potrzebne  pod warunkiem, że zachowana jest równowaga . W sytuacji , gdy tylko daje się miłość i  żałuje  innych , nie zachowując nic dla siebie to w końcu choroba musi dać znać  o sobie , że coś nie tak jest z naszymi emocjami i z naszym  życiem w skrajnych przypadkach taką informację przekazuje nam rak.

Trzeba kochać siebie, by móc tą miłość przekazywać  innym. Nie można dać czegoś, czego sami nie mamy.  Żałowanie od serca to dobra miara dawania i brania miłości.   A czy Wy czasem żałujecie  siebie i innych?   Tylko proszę nie mylić z biadoleniem na swoje życie –  to jest bardzo destruktywne!          Irena

„Co nie jest uświadomione jest naszym  przeznaczeniem” – Jung

„Podświadomość nie umie myśleć logicznie” ; „Podświadomość  nie jest wstanie rozważać  żadnych za i przeciw” – Joseph Murphy

 

 

 

Miłość i żal małej Irenki

Miłość i  żal   Irenki

Podczas terapii emocjonalnej z miłością i  żalem odkryłam zaskakujące  mnie samą  destruktywne wspomnienie z dzieciństwa.

Z biegiem upływającego czasu wszystko się zmienia , tylko emocje od zarania dziejów człowieka są ciągle takie same.

urodziny 002 serce 2

Nie jesteśmy świadomi, że podejmujemy decyzje w dorosłym życiu bazując na przekonaniach zaprogramowanych we wczesnym dzieciństwie.

Pisząc o swoich przeżyciach z dzieciństwa ukrytych głęboko w podświadomości chcę pokazać  wszystkim  którzy  czytają bloga  jak małe dzieci  mocno przekłamują zdarzenia , które w konsekwencji mają  wpływ na nasze całe  życie.  Nie jesteśmy świadomi, że podejmujemy decyzje w dorosłym życiu bazując na przekonaniach  zaprogramowanych we wczesnym dzieciństwie.

Zapomniane zdarzenia

Podczas terapii emocjonalnej zobaczyłam siebie jak byłam małą drobną dziewczynką . Jestem z małym dwuletnim braciszkiem i z dala widzę swoją Mamę przy jakiejś pracy.  Staram się być   dobra dla małego braciszka którego bardzo kocham,  ale   przede wszystkim  chcę  zwrócić  na siebie  uwagę  swojej kochanej   Mamy  by  zasłużyć  sobie na jej pochwałę. Niestety mój malutki  braciszek  w tym czasie też czynił to samo  starając  się  dostać  na  ręce  Mamy  która coś przy kuchni robiła.  Ja zabawiam  go tak jak potrafię  by  nie przeszkadzał Mamie ,  więc  on darł się jak by go ze skóry obdzierano.  Zamiast pochwały Mama  krzyczy  na mnie –  co ty mu robisz!  Wzięła go na ręce i  przytuliła ciągle robiąc mi wymówki  i tłumacząc, że on jest malutki , a Ty jesteś  już  duża  masz skończone  cztery latka i musisz zrozumieć,  że nie wolno mu dokuczać.  Nie słuchała mojego tłumaczenia, że ja mu nie dokuczam i że nic mu nie robię. On po prostu krzyczy bo woli być na rękach u Mamy niż  bawić się ze mną.  Znów  przyniosła go do mnie okazując mi niezadowolenie, a on znów zaczął  się wydzierać i  mnie  ponownie oberwało się za jego krzyki.  Miałam cztery latka i  otrzymywałam burę , że  nie potrafię  bawić  się z małym  braciszkiem . Wykrzyczała mi, że jej ręce opadają na to jak jestem nieusłuchana i wyszła z domu.

W tym momencie urwało mi się wizualne wspomnienie z tego zdarzenia i zobaczyłam przed sobą gruby mur nie do pokonania.

W takich sytuacjach odpuszczam sobie przebijanie muru , zapisuję sobie w podręcznej kartce nie przerobione emocje z  przerwanego zdarzenia. Czasem po odkopaniu innego  zdarzenia napotkany mur pęka i łatwiej się jest przez niego przedostać.

Wyprzedzając fakty przyznaję, że tym razem nie poradziłam sobie  i poprosiłam o pomoc córkę , bo rozgrzebane nieoczyszczone emocje spowodowały nasilenie bólu w okolicach wątroby i  w  całej klatce piersiowej.

Póki co nadal kontynuowałam dalszą terapię sama z wyrzuconą na wierzch emocją – ” Jestem złą, niedobrą córką ”  bo tak naprawdę nie wiedziałam  dlaczego?

Ponownie zobaczyłam siebie w innym zapomnianym zdarzeniu  z dzieciństwa.

Widzę  siebie przestraszoną  jak mam około pięć lat i jestem  świadkiem   kłótni  Rodziców .  Oni wściekli krzyczeli  na siebie wzajemnie się oskarżając i ubliżając . Nigdy wcześniej ich w takim stanie nie widziałam, przestraszona chcąc nie chcąc raz winiłam Ojca, by za chwilę winić  Matkę , że między nimi nie ma porozumienia.

Chociaż skutecznie w przerwach swojej kłótni  obydwoje zgodnie tłumaczyli mnie , że ich kłótni  nie jestem niczemu winna , bo mocno płakałam,  to i tak wpędzali mnie w poczucie winy  ale z innego powodu o który nawet nie podejrzewali.

Wzajemne ich oskarżenia powodowały , że po cichu przyznawałam rację raz  Mamie, a raz  Ojcu , w zależności   czyje   oskarżenia  mnie w tym czasie  przekonywały  przysłuchującej się kłótni.

Jak przyznawałam rację Mamie siłą rzeczy w tym momencie źle zaczynałam myśleć o Ojcu jednocześnie winiąc siebie, że aż tak źle pomyślałam o kochanym Ojcu. Natomiast  jak trafiały do mnie   oskarżenia Ojca na Mamę  to źle myślałam o Mamie winiąc się za to  jeszcze okrutniej./jak wina to i kara/  Zaprogramowałam sobie przekonanie ” Jestem złą córką” ; Żal mi Mamę i Ojca , że mają taka córkę jak ja” ; „Jak mogłam nawet przez chwilę pomyśleć o Rodzicach źle, które tyle dla mnie robią dobrego”.

Taki wymuszony osąd nad Rodzicami powodował w małej Irence zamęt w głowie chowając  destruktywne emocje w głębokie zakamarki podświadomości.

Starałam się być dobrą córką,  bo  już chyba jako niemowlę mocno miałam  wpojone, że o Ojcu i Matce nie wolno  myśleć źle .

Więc siłą rzeczy ukrywałam   swoje wnioski wyciągnięte z kłótni  Rodziców  głęboko przykrywając   jeszcze większym  WSTYDEM.

Jednego dnia wpajano  mnie dziecku , że czcij Ojca swego i Matkę swoją ,  ale  następnego dnia podczas  ich kłótni   musiałam  wysłuchiwać  ich wzajemnych oskarżeń, a tym samym wmawiali mi   jak obydwoje są źli i niedobrzy. 

Do małej Irenki częściej trafiały pretensje Ojca wobec Matki  kiedy wykrzykiwał  , że powinna być w domu z dziećmi , a nie chodzić do pracy . Wiadomo jako  dziecko  wolałam tak jak Ojciec , by  Mama  nie chodziła do pracy  tylko była z nami w domu.

Z tego powodu coraz częściej podczas ich kłótni  po cichu tłumiąc swój płacz, z lękiem by się nie wydało    trzymałam  stronę Ojca, nie mówiąc o tym  nikomu.

W ten sposób nabyłam  przekonanie  , że jestem złą  i niedobrą córką , skoro pomyślałam źle o swojej kochanej Mamie, by nie przyznawać się  samej przed sobą natychmiast przykrywałam  wszystko wstydem głęboko w ciemnych zakamarkach.

W tym też okresie z śmiałej odważnej dziewczynki przeradzałam się w  bardzo nieśmiałe dziecko.

Moją nieśmiałość wyraźnie widać na poniższym pokazanym zdjęciu, jak miałam pięć lat.

img080W oznaczonym kółku to ja

Mając niespełna pięć lat  po takich  przemyśleniach wpadałam w panikę, że jestem złą wyrodną córką , skoro nie kocham swojej Mamy tak jak  powinnam.

Poddając się swojej intuicji zobaczyłam siebie już jako dorastającą małolatę,  która   coraz  bardziej   swoją kochaną Mamę  żałowała, że ma taką córkę jak ja. Winiłam się za to,  że przysparzam jej zmartwień z powodu życiowych swoich problemów , a które przed Rodzicami nie zdołałam ukryć.  Bardzo często chciałam aby mnie nie było, tylko nie wiedziałam jak to zrobić. Myślałam o tym, że lepiej byłoby  abym umarła , bo po co komu taka niedobra córka. Nic  jednak nie próbowałam sobie zrobić,  bo   przerażało mnie leżenie samej w ciemności w zimnym grobie, więc szybko takie myśli odpychałam.

Po terapeutyczne przemyślenia

Czasem zadaję  sobie pytanie po co odkopywać coś strasznego, niech sobie w tych ciemnych zakamarkach nadal cicho siedzi, przykryte wstydem, czy czymkolwiek, to już przeszłość i co mnie to obchodzi co było,  chciałoby się  w takich momentach rzec.

Niestety zakopany koszmar, czy  horror wcale cicho nie siedzi. Daje o sobie znać  poprzez podświadomość  stwarzając nam cyklicznie  inne  przykre życiowe zdarzenia lub  manifestując się  w ciele jako choroba  przez całe życie.

Prawda jest taka, że gdybym nie oczyszczała się  z destruktywnych  emocji to dawno by mnie już nie było , a wszystko przejęli  by moi spadkobiercy, czy tego by chcieli, czy nie.     Irena

Licznik odwiedzin
0149112
Visit Today : 64
Total Visit : 149112
Hits Today : 317
Total Hits : 1053938