Monthly Archives: Kwiecień 2016

Mały sukces duża radość

Mały sukces, duża radość

Dałam radę – cieszę się.

Jadę sama samochodem autostradą 250 km do swoich wnuków i córki, taka zwyczajna prosta rzecz, stała się dla mnie nie lada wyzwaniem. Tak się  dzieje, jak  ukryty lęk całymi latami rośnie w siłę zdobywając władzę w świadomym umyśle.

jadę samochodem 020             jadę samochodem 003

 

jadę samochodem 014            jadę samochodem 015

Udało się, jestem na miejscu u córki i poszłam z wnukami na plac zabaw.

 

Terapia pomogła mi pozbyć się lęku przed prowadzeniem samochodu, ale swoje lata już mam. Wraz z upływającym czasem  utrwalają się różne przekonania, które kiedyś były mobilizujące do nauki, ale z wiekiem stały się blokadą. Np.” Ucz się dziecko póki umysł chłonny, bo z wiekiem wapnieje i czego Jaś się nie nauczy Jan nie będzie umiał” itp.

Od najmłodszych lat chciałam   prowadzić samochód, zdałam nawet prawo jazdy, ale jeździć się bałam.  Próbowałam wiele razy i zawsze udaremniał to  zakopany w podświadomości lęk.  W odpowiednim momencie wychodził mi naprzeciw niczym potężna zapora za każdym razem silniejszy.

Związku z tym od lat prowadzenie samochodu dałam za wygraną i poddałam się. W między czasie  nabyłam  nowe przekonanie – „prowadzić samochodu już nie będę”.  Pocieszałam się marną pociechą, że wiele osób nie siedzi za kierownicą  i mają się dobrze. Poza tym mam już swoje lata i już nic nie muszę. Nie zdawałam sobie sprawy, że usprawiedliwianiem się  pogrzebałam marzenie.

Jak 20 lat temu przestałam jeździć, bo za kierownicą ból rozsadzał mi głowę, przestałam marzyć aby już  kiedykolwiek usiąść za kierownicą. Jeździłam maluchem mojej córki tylko w obrębie swojej miejscowości nie przekraczając 50km/godz. Na prostej czasem pędziłam 60km/godz. ze strachem i duszą na ramieniu.

Teraz po 20 latach pozbyłam się blokującego lęku, ale jak tu wsiąść za kierownicę? Bardzo bałam się, że powróci znów okropny ból głowy. Według lekarzy spowodowany był niedotleniem serca i głowy, a stres to potęgował.

Pomyślałam sobie, że jak się nie przekonam, to nigdy się nie dowiem. Poszłam na odnawiający kurs prawa jazdy. Po testach z teorii, które dla mnie okazały się dość łatwe, wykupiłam sobie 20 godzin jazdy praktycznej. Okazało się, że nie taki diabeł straszny jak sobie wyobrażałam i najważniejsze, że nie pojawiał się ból głowy, który kiedyś nie pozwolił mi siąść  za kierownicę.

Mój instruktor od prawa jazdy po paru lekcjach stwierdził, że dalsze lekcje są już mi zbędne i śmiało mogę sama jeździć samochodem.

Córka, jak to usłyszała zaraz dała mi swój samochód i przyprowadziła na moje podwórko. W takiej sytuacji nie miałam wyjścia, zaczęłam jeździć samochodem, początkowo pomału, ale  teraz już pewniej i szybciej.

Samochodem ponownie jeżdżę, ale pokonać trasę 250km i to większą część trasy autostradą, jest dla mnie nie lada  wyzwaniem.  Jeszcze nigdy autostradą nie prowadziłam samochodu, nie pokonywałam też tyle kilometrów!!!

Jadąc autostradą do córki  czuję jakbym pokonywała jakiś wysoki górski szczyt. Mnóstwo samochodów na autostradzie i kierowców w różnym wieku, ale ja czułam się jak bym zdobywała górski szczyt, może nie w Himalajach, ale w Tatrach na pewno.  Dla innych na autostradzie  była to zwykła przejażdżka, dla mnie było  nie lada wyzwaniem  któremu dałam radę.

Po przyjeździe na miejsce, córka skwitowała krótko jak by nigdy nic; „A jesteś już, fajnie, dzieci się ucieszą”. Nie oczekiwałam fajerwerków, ale przynajmniej uznanie, że dałam radę. Skąd młodzi mogą wiedzieć ile mnie kosztowało terapii, wysiłku i odwagi. Z drugiej strony, gdyby nie córka nigdy bym się nie dowiedziała jaka to frajda jechać autostradą i mijać tiry.  Dziękuję Ci córeczko, Kocham Cię.

jadę samochodem 021

Wróciłam do domu zmęczona i zadowolona

 

Nigdy na nic nie jest za późno.         Irena

 

Odpowiedzialność za siebie

 

Jakie przekonania, takie życie.

Szłam przez życie jako nic nie znacząca, prosta kobieta , za to teraz dokonuję czegoś, czego nikt dokonać nie może.  Nikt nie może mnie zmienić, zmienić siebie mogę tylko ja sama.

Trudno jest zmienić siebie i wziąć odpowiedzialność za swoje życie,  większą odwagę mamy  zmieniać innych chociaż to daremny trud.

Często obwiniamy innych lub coś za swoje niepowodzenia nie zdając sobie sprawy,  że sprawcą wszystkiego może być  poczucie Winy ukryte w podświadomości.

Naukowo udowodniono, że podświadomość nie potrafi myśleć  logicznie,  ale   pełni  rolę  sprawczą naszego życia  na podstawie naszych przekonań i emocji.

 wiosna lubniewice 016wiosna lubniewice 001

Piękną wiosnę tego roku podziwiam w uroczej miejscowości u córki

 

Nieubłagany czas   zmienia  nasze  ciała,  ale wewnątrz w środku pozostajemy tacy sami, a zablokowane emocje zostawimy  swoim spadkobiercom tworząc  łańcuch pokoleń.

Poczucie winy – to branie odpowiedzialności za czyjeś błędy, najczęściej programowane i blokowane   w okresie dzieciństwa

Po latach terapii zauważyłam,  że jeśli ktoś  w życiu ma skłonność  do brania odpowiedzialności  za cudze błędy, to  w podświadomości  ma zablokowane  duże poczucie Winy  i ciężkie życie/jak wina to i kara/.

Podczas terapii emocjonalnej związku z moim lękiem przed prowadzeniem samochodu, dokopałam się do zablokowanego poczucia Winy   z  okresu  dzieciństwa.

Dzieci kochają swoich rodziców, są ufne wobec swoich wychowawców, dlatego szybko ich błędy przyjmują  jako swoją  winę, tym samym  biorą za ich błędy  odpowiedzialność i płacą za nie całe życie cierpieniem i tak było ze mną.

Moja wczorajsza terapia poskutkowała tym, że pewniej i lżej  zaczynam prowadzić samochód.  Uświadomiłam sobie, że   podświadomie   brałam  odpowiedzialność  za innych  kierowców i z stąd  mój  paniczny lęk  przed prowadzeniem samochodu. Teraz  po pozbyciu się absurdalnego przekonania  zobaczyłam, że prowadząc samochód nie popełniam większych  błędów,  w przeciwieństwie do wielu  innych uczestników ruchu drogowego.

Pozbyłam się blokującego lęku, ale nadal prowadzę samochód ostrożnie , nabierając  co raz lepszej wprawy.

Podświadomość nie potrafi myśleć  logicznie,  ale   pełni  rolę  sprawczą naszego życia  na podstawie naszych przekonań i emocji.

Kierując się swoją  świadomą logiką  życie zaskakiwało mnie problemami zdrowotnymi  i życiowymi. Zdrowo się odżywiałam  –  a chorowałam, rozsądnie  wydawało się  i mądrze postępuję –  a głupio wychodziło,  starałam się jak mogłam, a i tak  wychodziło  wszystko na opak niż chciałam. Wielokrotnie przekonywałam się,  że nad swoim życiem nie mam kontroli, cokolwiek nie zrobię, to i tak wbrew mojej woli i do tego co zamierzałam wychodziło.

Ludzie których znałam uważali podobnie. Wielokrotnie słyszałam od ludzi że;  cokolwiek nie zrobisz to,  d..pa  z tyłu. Niektórzy twierdzili że taka karma, albo szczęście  i nic od nas nie zależy.

Jeszcze niedawno oburzało mnie jak czasem słyszałam, że sama sobie stwarzam różne złe sytuacje w swoim życiu. Już na pewno nie zaprosiłam do siebie raka. Świadomie nie przysparzałabym  sobie cierpień, ale podświadomie, to owszem  z całych sił i w pocie czoła. I pomyśleć, że mogłam umrzeć i nigdy się  o tym nie dowiedzieć.

Wielu uważa, że kontrolując swoje emocje pokieruje swoim życiem według swojego uznania. Nic bardziej mylnego,  nie zdajemy sobie sprawy, że ukryte i zablokowane rządzą naszym życiem, bo są w pamięci komórkowej i w naszej podświadomości.  Nasza świadomość nie ma na to wpływu.

Zakopana emocja, czy zapomniany koszmar wcale cicho nie siedzi. Daje o sobie znać  poprzez podświadomość  stwarzając nam cyklicznie  podobne  przykre życiowe zdarzenia lub  manifestując się  w ciele jako choroba  przez całe życie.        Irena  

 

Licznik odwiedzin
0149112
Visit Today : 64
Total Visit : 149112
Hits Today : 308
Total Hits : 1053929