Monthly Archives: Luty 2018

Była okradana

Dawała w szkole ściągać, przez co będąc dorosłą okradano ją z włożonej pracy.  Dla dzieci nauka jest pracą i ma to ogromne znaczenie na całe życie, czy mają uznanie i szacunek do włożonej pracy w nauczenie się czegoś, czy się tego wstydzą.

Pozornie wydaje się, że ściąganie w szkole nie powinno mieć nic wspólnego na późniejsze nasze zarobki.  Każdy się zgadza z przysłowiem – „czego Jaś się nie nauczy, Jan nie będzie umiał”. I z tym nikt nie ma wątpliwości, że taka jest prawda, nie zdajemy sobie sprawy, że dotyczy to również jakie mamy podejście do włożonej pracy w naszą naukę.

Emocje są niezmienne i tak jak dawniej, tak obecnie dzieci, aby nie uchodzić za kujona, to często wstydzą się tego, że dużo się uczą.

Mała Irenka będąc uczniem chciała   się dobrze uczyć, ale przede wszystkim zależało jej, aby być dobrą koleżanką dla swoich koleżanek i kolegów. Wśród dzieci panował osąd, że ci co się uczą, to kujony, zależy im na dobrych ocenach, aby pokazać innym, że są lepsi od pozostałych dzieci, czyli po to wkuwają, aby okazać innym pogardę i by rodzice mogli być z takiego kujona dumni.

Nikt jej nie wytłumaczył, jak pogodzić bardzo dobre przygotowanie się do lekcji i jednocześnie być dobrą koleżanką, której nie zależy na tym, aby mieć lepsze oceny od innych. Miała koleżankę, której starała się pomóc w nauce, ale ona naprawdę, mimo że dużo się uczyła, to niewiele z tej nauki pamiętała i łapała dwóje i było jej z tego powodu bardzo przykro i od rodziców otrzymywała lanie za to, że jest leniem. Więc jak miała jej Irenka nie dawać ściągać lekcji i nie pomagać na klasówkach ściągać?

W szkole to w zasadzie było tak, wspomina po latach Irena, że ci co otrzymywali za wiedzę bardzo dobre oceny, to twierdzili, że się w ogóle nie uczą, a ci co łapali dwóje, to wszyscy twierdzili, że się dużo uczyli tylko jakoś nic nie umieli, nauczyciele do takich tłumaczeń podchodzili różnie, ale wszyscy uczniowie wiedzieli, że to ściema.

Prawda była taka, że Irenka, aby otrzymać dobrą ocenę, to naprawdę musiała dużo się uczyć, ale do tego faktu się nie przyznawała. Z tego powodu wpadała w poczucie Winy, że okłamuje i tym bardziej udowadniała, że jej na piątkach nie zależy, tylko trochę się stara, aby nie łapać dwój i tak się jakoś składa, że od razu umie na piątki.

Jak klasie udowadniała? Oczywiście dawała odpisywać prace domowe, oraz na klasówkach podpowiadała i podawała ściągi z każdego zadania, czasem kosztem tego, że nie zdążyła napisać wszystkich zadań. Czasem z tego powodu otrzymywała słabszą ocenę, ale za to jakie miała uznanie w oczach klasy! Z takim podejściem klasy czuła się bardziej dumna, niżby otrzymała najlepszą ocenę i jak miała nie dawać ściągać?

Można zapytać, co to ma wspólnego z okradaniem w dorosłym życiu? A ma i to bardzo wiele! Przecież ona nie szanowałam swojej pracy, mało tego, Irenka swojej pracy się wstydziła! Ukrywała przed wszystkimi, nawet przed swoimi wujkami, że musi się dużo uczyć, aby w szkole wykazać się wiedzą, ale nie chciała być kujonem, bo być kujonem to był bardzo duży wstyd nie tylko w szkole, ale i przed kuzynami i dalszą rodziną.

W dorosłym życiu, podobnie jak kiedyś w szkole, tak samo w pracy starała się wykonywać powierzone zadania szybko i udawała, że nie kosztuje ją to dużo pracy. Udowadniała, że aby to zrobić, to robi to szybko, lekko i sprawnie. Najgorsze, to jest to, że jej przełożeni otrzymywali premię za oszczędzanie na etatach a Irenie doładowywali więcej pracy. Czasem po cichu siedziała po godzinach, bo w 8 godzinach się nie wyrabiała, ale tego przełożonym nie zgłaszała, bo podobnie jak w szkole wstydziła się tego, że musi długo pracować, aby się wyrobić z nałożonych obowiązków.

Z każdej pracy jak się zwalniała, to jej obowiązki przejmowało trzech pracowników. Tylko już nikt Irenie nie gratulował jak dawniej w szkole, tylko kiwali głowami, że dawała się tak okradać, bo pracowała za trzech, a otrzymywała pieniądze za jeden etat i to jeszcze premia   się nie należała, bo wmawiano jej, że może błędów nie popełnia, ale nie wykonuje obowiązki zbyt starannie. Bo przecież nie można robić za trzech i tak samo dobrze, nieważne, że wszystkie kontrole przechodziła bez zarzutów.

Starannością tłumaczyli się inni, którzy przyjmowali mniej obowiązków, czyli potrafili być asertywni i najważniejsze spotykali się ze zrozumieniem swoich przełożonych.

Myślę, że asertywnym potrafił być taki ktoś, który miał odwagę się przyznać, że musiał się dużo uczyć, aby umieć na pozytywną ocenę.

Irena nie potrafiła być wobec przełożonych asertywna, bo u niej zadziałały schematy zaprogramowane w okresie, kiedy była uczniem szkoły podstawowej.

Irena

 

 

By zdrowym być

 

O jakości życia i naszym zdrowiu decydują przede wszystkim emocje i na pewno bardziej niż najcudowniejsza dieta cud.

Nawet najbardziej dietetyczne danie spożywane ze łzami w oczach może przyprawić nas o niestrawność bardziej niż kawał smażonego boczku spożywanego z miłością i wdzięcznością wobec  wszystkich którzy przyczynili się do tego posiłku i dla tych którzy ten posiłek z nami spożywają.

Czy jesteśmy odpowiedzialni za swoje zdrowie? Dopóki nie zachorujemy, to nie zastanawiamy się nad tematem zdrowia, a jak coś w ciele zaczyna nam doskwierać, to początkowo nie chcemy zauważać, a później często na ratowanie życia może by nie było za późno, ale zmęczeni bólem i cierpieniem nie mamy już sił, by się zastanowić, co możemy dla polepszenia swojego zdrowia zrobić? Wówczas najczęściej o nasze zdrowie zabiegają najbliżsi, niestety oni chociaż bardzo chcą, ale bez naszej woli są bezskuteczni.

Od najmłodszych lat niszczymy sami siebie na wiele sposobów, ale najbardziej zabójcze są nasze ukryte emocje. Czasem jest tak, że najpierw doskwiera coś w   życiu, dopiero później ujawniają się dolegliwości w ciele, ale najczęściej zauważamy odwrotnie.

Mimo starań, to nie zawsze udaje się prowadzić zdrowy styl życia po względem emocjonalnym, a one dla zdrowia są najważniejsze.  Jeśli nawet wiele udało się zrealizować, to z innej strony spotykają nas rozczarowania za rozczarowaniem i najgorsze nie wiemy, dlaczego. Nasza z mozołem budowana fajna jakość życia, rozsypuje się i zostają   zdenerwowania i stresy. Jeśli nawet wiemy, że jakość życia jest bardzo ważna dla naszego zdrowia, to mimo starań, coś umyka i nagle z znienacka zaskakuje nas coś złego i często śmiertelna choroba.

Dopóki jesteśmy zdrowi to się nie zastanawiamy nad swoimi emocjami, najważniejsze by o naszych nie mile widzianych emocjach, jak złość, wstyd, żal, nikt się nie dowiedział. Im bardziej się złościmy, stresujemy, to tym bardziej często udajemy spokojnych, zrównoważonych, bo wówczas odbierają nas inni za zrównoważonych i mądrych, nie zdając sobie sprawy, że w tym najwięcej czynimy sobie krzywd.

Aby lepiej radzić sobie z emocjami, powinniśmy mniej interesować się co inni o nas myślą, a baczniej zwracać uwagę, jak reaguje na ukryte emocje nasz organizm i pomyśleć jak te niezdrowe nawyki   zmienić.

Nie zdajemy sobie sprawy, że zdrowie może być wskaźnikiem, czy prowadzimy właściwy dla nas styl życia.  Nasze ciało odpowiada na każdą emocję, mówi   o nas o naszych przeżyciach, tylko nie zawsze chcemy swojego ciała słuchać. Każdy gdzieś słyszał, że z powodu ogromnego przeżycia komuś serce nie wytrzymało, ktoś w ciągu jednej nocy cały posiwiał czy postradał zmysły. Myślimy, że nas to nie dotyczy, a przecież swoje ciało szpikujemy co dziennie pewną porcją toksycznych emocji. Najczęściej robimy to wówczas, kiedy ich z jakiegoś powodu nie chcemy pokazać na zewnątrz, bo np. się wstydzimy złości, bo chowamy urazę może nawet słuszną, ale chowamy, bo dusimy zbyt długo w sobie żal po bolesnej stracie. Magazynowane emocje w ciele muszą po jakimś czasie wszystkie wybuchnąć, niczym gaz nabijany w butelkę.

W każdej komórce naszego ciała uczucia odgrywają główną rolę i nasze ciało zawsze odpowiednio reaguje w zależności od naszego stanu emocjonalnego, ale zabójcze są tylko te, które ukrywamy, lub z którymi sobie nie radzimy np. złość, gniew, żal, a to one decydują o jakości naszego życia.

Choćbyśmy nie wiem jak bogato żyli, to przez zablokowane uczucie będziemy mieli nie tylko problemy zdrowotne, ale również fatalną jakość życia i to taką nie do pozazdroszczenia.

Felicja, która jest pełna żalu po stracie synka i która nigdy się z tym nie pogodziła, to po latach na wszystkich spotkaniach z bliskimi w radosnej atmosferze śmiała się przez łzy.  Uważam, że nie ma nic gorszego, jak dusić w sobie taki żal, bo czas takie duszone, przechowywane emocje nie leczy, tylko coraz bardziej jątrzy ranę i potęguje cierpienie. Felicja przez swój ból nieświadomie zaniedbała pozostałych dwóch synów i cierpieniem zarażała całą Rodzinę przez wiele lat.

Nie odkryłam „Ameryki” twierdząc, że jakość życia ma wpływ na nasze zdrowie. Wszystkim wiadomo, że dawniej, kiedy ludzie mieszkali w złych warunkach, to umierali na zakażenia i różne choroby zakaźne, nie wspominam już o niedożywieniach z powodu braku pożywienia.

Każdy w jakiś mniejszy czy większy sposób może wyobrazić sobie jaki stres dotyka człowieka, który ciągle boi się, że straci wszystko, bez względu na status materialny. Gorzka prawda jest taka, że tą stratę ściągnie, jeśli wcześniej się z tego lęku nie uwolni.  Przecież to dla emocji wchodzimy na mroźne szczyty, zabijamy z zazdrości i jak się rodzimy to pierwotną emocją, czyli krzykiem witamy świat, w którym przyszło nam żyć.

Pani Eugenia była radosną seniorką i prowadziła skromne, ale aktywne życie jak na swoje 90 lat. Jej radością były codzienne zakupy w osiedlowych sklepach oraz tworzenie codziennych jadłospisów dla siebie i córki, bo była przekonana, że bardzo córce pomaga.  Tak było, dopóki jej córka pragnąc lepszego zdrowia dla swojej kochanej Mamy nie wprowadziła cudownej diety, która miała ją jeszcze bardziej wzmocnić.  Z dietą wiązały się zakupy w sklepach ze zdrową żywnością oraz nowe przepisy potraw, które córka zaczęła dokonywać sama. Biedna Eugenia nie mogła już dokonywać zakupów  i nie potrafiła już po nowemu gotować. Córka nie chciała widzieć, że zabiera Matce jej największą radość z zakupów i gotowania. W krótkim czasie zgasła i mimo cudownej diety z każdym dniem była coraz słabsza, aż w krótce zachorowała i zmarła. Córka bardzo śmierć Matki przeżyła, ale nie skojarzyła, że cudowną dietą jej śmierć przyspieszyła. Nie zabiły jej dietetyczne potrawy, tylko zabrane emocje związane z przygotowywaniem posiłku. Jej Mama przestała być potrzebna, straciła radość i całkowitą wolę życia, jej jakość życia uległa całkowicie w gruzach.

Na jakość naszego życia składa się wiele, ale główną rolę odgrywają emocje.

Wszystko jest energią, są nią również nasze uczucia, myśli i emocje, a energia zablokowana rozsadza od środka i niszczy nas.

Irena

 

 

Licznik odwiedzin
0178821
Visit Today : 144
Total Visit : 178821
Hits Today : 750
Total Hits : 1226275