Monthly Archives: Kwiecień 2018

Agresja w szkole – terapie

https://www.terapiaemocjonalna.com/Uslugi

świadczony terapeuta
Agnieszka Waga
Terapie

Terapie indywidualne

 

Takie dzieci  były dawniej, a jakie są obecnie?

Na spotkaniu indywidualnie pracuje się z problemami: zdrowotnymi, emocjonalnymi oraz życiowymi. Na podstawie wywiadu konkretyzuje emocjonalny problem tzn. następuje ustalenie zablokowanych emocji lub błędnych przekonań.
Gdy wiemy gdzie leży problem to możemy przepracować i zmienić własne wewnętrzne przekonania (wewnętrzne muszę).
Po znalezieniu schematu , należy go przemienić na nowy pozytywy schemat. Osoba uczy się jak pracować i utrwalać prawidłowy schemat.

Na terapii dowiesz się np:

Jak wyzwolić w sobie kobiecość?
Jak odzyskać zdrowie? Co moja choroba chce mi powiedzieć?
Jak odbudować poczucie własnej wartości?
Jak odzyskać szacunek do siebie samego i spowodować by inni mnie szanowali?
Jak uwolnić się z poczucia winny?
Mój mąż pije, a ja się wstydzę, co mogę z tym zrobić?
Moje dzieci doprowadzają mnie do wściekłości, wybucham i wtedy nie panuje nad sobą, co mogę z tym zrobić?
Ciągle mnie ktoś okrada i wykorzystuje, a mi jest przykro. Czy to przypadek, czy jednak sama przyciągam tych ludzi do siebie?

Praca z dziećmi

Terapie indywidualne z dziećmi przeprowadzane są w formie zabawy. Dobrze jak w terapii bierze udział cała rodzina. Choć najczęściej pracuje z mama i dzieckiem.

Jak wygląda taka terapia z dzieckiem?

Najpierw rozmawiam z rodzicami, lub sama mamą. Przeprowadzam wywiad by się dowiedzieć jaki jest problem.
Czy dziecko wie po co do mnie przyjechało czy nie? To ważne, bo sugeruje czy będziemy pracować z emocja wstydu.

Jeśli dziecko wie po co przyjechało, to przeprowadzam z nim sesje sam na sam. Jest to przeprowadzone w formie zabawy, tworzymy bajkę której głównym bohaterem jest dziecko, do pomocy zabiera ze sobą superbohatera jakiego chce np supermena, lub wróżkę winx. To daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. W naszej bajce nie ma prawdziwych osób z życia, tylko części ciała które chcą nam coś powiedzieć. Wiec dziecko nikogo nie broni, nikogo nie wini, mówi mi to co chce nam powiedzieć jego podświadomość.
Tak odnajduję źródło problemu. Na koniec bajki naprawiamy przy pomocy super bohaterów wirtualnie wszystkie szkody jakie były wyrządzone wewnątrz danego organu. Więc bajka się dobrze kończy.

Jak już znam źródło problemu, to rozmawiam z mamą o schematach. Pokazuje mamie jak ten świat odbiera jej dziecko i jak to zmienić.

Pracując z rodzicami zmieniamy, dotychczasowy schemat postępowania rodziców, co powoduje że dziecko zaczyna inaczej postrzegać siebie. Przejmuje właściwe wzorce naśladując rodziców. To wszystko zmienia. To tak samo jak w matematyce, gdy robiąc kolejny raz to samo zadanie użyjemy w końcu właściwego wzoru, wynik działania będzie poprawny. Samo to że użyliśmy właściwy wzór powoduje wymazanie poprzednich błędów.

Jeśli dziecko nie chce współpracować, nie wie że przyjechało na terapie. Postępujemy inaczej. Zajęcia są przeprowadzane z rodzicami. Bawimy się w taką wspólna grę, omawiając emocje którą prezentuje dziecko np gniew. Zdejmujemy poczucie winny, wstyd z dziecka przez wytłumaczenie dziecku schematu w formie gry. Z zaleceniem by bawić się w tą grę w domu.

Praca z dzieckiem pozwala wyeliminować zachowania negatywne i odpowiada na pytania:

Jestem ofiara klasową. Jak to zmienić?

Moje dziecko jest agresywne .Co robić?

Moje dziecko jest leniwe, nie potrafi się uczyć. Czy to znaczy , że jest głupie?

Jestem głupi i nic nie potrafię. Jak zwiększyć poczucie wartości w dziecku?

Porażka i rozczarowanie wynikami. Tak się starałem i nic to nie dało, to wole nic nie robić. Jak niechęć do pracy zamienić w motywacje do działania!

Moje dziecko jest chore, co jego choroba chce mi powiedzieć? Jak uruchomić proces samoleczenia u dziecka?
Terapie grupowe

Praca w określonej grupie. Wykład połączony z ćwiczeniami. Polega na przekazaniu wiedzy o podświadomym schemacie który powielamy ,a jest dla nas destrukcyjny, złamaniu go i wstawieniu nowego schematu.

-Agresja w domu i w szkole. Jak zatrzymać rosnącą agresje wśród dzieci?

-Porażki i rozczarowanie. Dlaczego mam ciągle pod górkę?

-Nikt mnie nie szanuje. Jak to zmienić?

-Jestem ciągle wykorzystywany i nie wiem dlaczego?

-Alkoholizm w domu.

Praca w szkole

Wykłady z zajęciami praktycznymi z określona grupą np: z dziećmi, rodzicami, z nauczycielami. Na wybrany temat:

Jak zatrzymać agresje w szkole?
Nastawianie na Rywalizacje (na tzw wyścig szczurów), przyczyną depresji u dzieci. Jak radzić sobie z porażką i rozczarowaniem u dzieci?
Jak moje dziecko się uczy? Jak mogę pomóc dziecku w uczeniu się? Techniki uczenia się.

Jak zatrzymać agresje w szkole?

Terapia adresowana do dzieci i młodzieży w wieku szkolnym i przedszkolnym. Jak również do rodziców i nauczycieli.
Schemat jak pracować z gniewem jest podstawowym elementem, jaki powinniśmy uczyć dzieci w szkołach. To pozwoliło by zatrzymać rosnącą agresje w naszych szkołach. Nauczenie dzieci właściwego schematu, podejścia do gniewu powoduje całkowitą eliminacje wybuchów złości. Na zajęciach dzieci uczą się technik kontrolowania gniewu.

Celem zajęć jest uzmysłowienie dziecku, że:
-gniew to emocja, którą czują wszyscy.
– gniew jest reakcją emocjonalną, gdy nasze oczekiwania nie spotkają się ze zrozumieniem.
-gniew może być albo destrukcyjny albo twórczy, to zależy czy go kontrolujemy i na co go skierujemy.
-agresja, jest wtedy, gdy niekontrolowany gniew kierujemy na drugą osobę.
-aby uniknąć niekontrolowanego wybuchu agresji, należy nauczyć się techniki kontrolowania gniewu.

Pamiętajmy! Brak pracy teraz z naszym dzieckiem z emocją gniewu prowadzi u niego do tłumienia złości,( tzw. nabijanie gazu w butelkę). Tłumienie gniewu w sobie prowadzi do jej eskalacji i wybuchu w niepożądanym momencie. Zazwyczaj spokojne dziecko w momencie wybuchu niekontrolowanej emocji gniewu staje się agresywne, nieposłuszne, wszczyna bójki, potrafi uderzyć Mamę/Tatę, zamyka się w sobie, niszczy przedmioty wkoło siebie. Dlatego, by uniknąć takiego zachowania naszego dziecka w przyszłości zacznijmy z nim pracować już dziś.
Na zajęciach, jest dostępny do zakupienia skrypt omawiający i opisujący dokładnie te techniki.

Terapia emocjonalna – to praca na emocjach które zablokowalismy i schematach które sami stworzyliśmy będąc dziećmi w swojej podświadomości. Terapia ma doprowadzić nas do samoakceptacji, a to prowadzi nas do zdrowia , daje nam pewność siebie i zapewnia sukces zawodowy.

Praca z emocjami

Emocje są kluczem do porozumiewania się miedzy naszą świadomością a podświadomością. Niezależnie od tego czy robimy to świadomie, czy nie programujemy się cały czas. Nasze programy powodują że przyciągamy do siebie określonych ludzi, zdarzenia i choroby. Dzięki emocją możemy zobaczyć gdzie tkwi problem i zmienić program na taki jaki chcemy.
Zmieniając program odrzucamy stare ograniczające nas obciążenia, a przyciągamy to co chcemy.
Odrzucając chorobę przyciągamy zdrowie.
Odrzuccając manipulacje przyciągamy szczerych przyjaciół.
Nie przyjmując winy od innych przyciągamy spokój ducha i wraca nam pewność siebie. itp.
Pracując z gniewem odzyskujemy szacunek do samych siebie. itp.

Praca na emocjach nie jest łatwa, bo trudno nam czasem odpowiedzieć sobie na pytanie:
Co czuje w związku z tą sytuacją?
Nie twierdze, że to będzie łatwe, tylko że jest to możliwe. Każdą chorobę można wyleczyć tą metodą, tylko nie każdego człowieka. Terapia emocjonalna, ukazuje kierunek do samoleczenia, ale prace każdy musi wykonać sam.

Praca na schematach

Jeśli nie potrafimy określić danej emocji, to zmieniamy narzędzie pracy: wtedy pracujemy na schematach.

Schematy, to nasze przekonania, nasze wewnętrzne muszę, nasze nawyki, które tworzą uzależnienia to one w destrukcyjny sposób wpływają na nasze zdrowie, wywołują też konkretne nieprzyjemne zdarzenia w naszym życiu.

Schematy te powodują, że inne osoby w stosunku do nas zachowują się w konkretny sposób. np: poniżają nas, krytykują, nie liczą się z naszym zdaniem, biją, okradają, obmawiają itp.

Każda taka sytuacja to sygnał dla nas, że korzystamy ze złego schematu.

Należy zidentyfikować dany schemat, złamać go i zastąpić pozytywnym. Wtedy wszystko w naszym życiu się zmienia na lepsze.

Jak tworzymy taki schemat?

Aby to zrozumieć przyjrzyjmy się na nowo naszym emocją.

Emocje- niedoceniana, niezauważana część naszego życia. Czy tego chcemy czy nie? Emocje istnieją.
Towarzyszą nam one od pierwszej minuty życia, aż do śmierci. Przeżywamy je, tłumimy, chcemy się nimi dzielić lub przeciwnie wolimy przeżywać je w samotności. To ta część nas, która, zawsze bierze górę niezależnie od naszej woli.

Co ciekawe? Przeżywanie emocji, ich intensywności jest takie samo. Niezależnie, czy jesteśmy bogaci czy biedni? Czy jesteśmy bezdomnym nędzarzem czy bogatym właścicielem czy nawet królem? Jest takie samo. Emocje takie jak: strach, gniew, żal, radość, smutek, rozczarowanie przeżywamy z taka samą intensywnością.
Nie zastanawiamy się nad tym? Dlaczego, w niektórych sytuacjach targają nami skrajne emocje?

Często wmawia się nam, już od dzieciństwa, że okazywanie niektórych z nich jest niewłaściwe.
Np.:
Chłopcy nie powinni, płakać okazywać smutku, bo to przecież oznaka słabości.
Dziewczynki nie powinny okazywać złości, bo to oznaka złego wychowania.
Czego się cieszysz jak głupi do sera, bez powodu? Gdy przemarzniesz to przestaniesz. -Słyszy dziecko, które przeżywa radość, z tego, że spadł pierwszy śnieg.

Negacja naszego otoczenia, często najbliższych nam osób powoduje, że zaczynamy już od dzieciństwa tłumić a niekiedy nawet się wstydzić tego, że odczuwamy daną emocje. Chcemy być dobrzy, kochani, akceptowani przez rodzinę środowisko, w którym jesteśmy.

Małe dziecko myśli sobie: coś ze mną jest nie tak? Nie jestem taki cudowny i wspaniały jak mi się wydawało, skoro oni widzą mnie inaczej. Nie mogę dłużej taki być. Powstaje lęk, że jeśli się nie zmienię, przestana mnie kochać. Zaczynamy tłumić wstydzić się, naturalnej części siebie. Tak zaczynamy wypierać prawdziwe swoje ja, by sprostać oczekiwaniom innych.
Tak, zaczynamy negować siebie, zaczynamy nienawidzić siebie za to, że odczuwamy daną emocję.

Ta droga, to droga do samo destrukcji. Właśnie, tak przyciągamy do siebie choroby i niepowodzenia życiowe. Tak tworzymy schemat, czyli błędne nieprawdziwe przekonanie w które zaczynamy wierzyć.

Tak, dobrze przeczytałeś, to my sami przyciągamy, choroby i niepowodzenia życiowe. W dzieciństwie tworzymy przekonanie a ono schemat postępowania, w zależności od sytuacji by sobie poradzić z brakiem akceptacji, brakiem chęci spełnienia naszych oczekiwań.

Wszystkie nasze błędne przekonania, dotyczące nas samych powstały w dzieciństwie.

Przekonanie – to myśl dotycząca nas samych, w którą przez wielokrotne powtarzanie zaczęliśmy wierzyć. Sama myśl nie jest groźna, to my daliśmy jej siłę wierząc w jej prawdziwość.

Np.: nie mogę być odważny, bo mama uważa, że odwaga jest głupia.
Nie mogę być odważny – to myśl, która powstała w głowie dziecka na reakcje mamy, gdy dziecko chciało w ZOO pogłaskać krokodyla.
Dziecko widzi przerażenie mamy i zdenerwowanie, na swoje zachowanie. Powstaje myśl: nie mogę być odważny. Mama zaczyna tłumaczyć dziecku, że nie wolno głaskać krokodyla, że to głupie zachowanie, że odwaga w tym miejscu nie jest wskazana, tak się nie robi i tyle. Niedojrzała podświadomość dziecka widzi tylko zdenerwowanie matki, widzi tylko emocje – dostaje myśl odwaga jest głupia. Dołącza zdenerwowanie matki do myśli -odwaga jest głupia. Nie mogę być odważny, bo to powoduje ze mama przestaje mnie kochać tylko się na mnie złości.

Gdy następnym razem będzie chciało się pochwalić swoja odwagą i też dostanie taki sam komunikat. Np. Ojciec go nakrzyczy, że nie skacze się po dachach, i będzie przy tym zdenerwowany i krzyczał na chłopca. Jego podświadomość zarejestruje gniew ojca. Dołączy to do wcześniej zarejestrowanego gniewu matki i powstaje myśl: to prawda odwaga jest głupie. Powstaje lęk, że gdy się tak zachowuje rodzice przestają mnie kochać.

Podświadomość dziecka nabiera przekonania: nie mogę być odważny, bo to głupie.
Mało tego, nabiera przekonania: nie mogę przeżywać radości wynikającej z zabawy, która jest odbierana przez rodziców, jako głupia. W konsekwencji -Uzależniam przeżywanie radości od akceptacji rodziców. Tłumie radość.

Jego podświadomość nie koduje zdarzenia, tylko myśl i emocje. Nie zastanawia się, dlaczego, nie osądza sytuacji, nie porównuje tych dwóch sytuacji, koduje tylko emocje i myśl.

Podświadomość nie rozumie, że zdenerwowanie matki nie było reakcją na jego odwagę, tylko na niebezpieczeństwo, które z niewiedzy dziecka wynikało. Tak naprawdę dziecko nie myślało w kategoriach czy jestem odważny. Jego chęć pogłaskania krokodyla wynikała z porównania go do pieska. Jego zachowanie nie miało nic wspólnego z odwagą tylko z jego nieświadomością niebezpieczeństwa i chęcią zabawy. Tłumaczenie matki spowodowało, że w dziecku powstała nieprawdziwa myśl, niemająca nic wspólnego z prawdą. Do tego dochodzi negacja radości.

Takie dziecko zacznie być wycofane i smutne, zacznie być wstydliwe. Mimo że wcześniej taki nie był. Teraz potrzebuje akceptacji otoczenia zanim podejmie własną decyzje. Stał się taki, bo wyparł część prawdziwego siebie, by sprostać oczekiwaniom innym.

100 razy powtarzana myśl staje się przekonaniem.
100 razy powtarzane kłamstwo staje się prawdą

Emocje – to myśli, do których są dołączone uczucia. To one są informacją dla naszej podświadomości.
To sposób, w jaki nasza podświadomość się z nami komunikuje. Tylko my- nasze świadome ja, tych wiadomości nie potrafimy odebrać.
Na terapii zajmujemy się właśnie odbieraniem tych wiadomości i ich zrozumieniem.

Dlaczego to takie ważne?
Żeby żyć w zgodzie z samym sobą, świadomość i podświadomość powinny umieć się porozumieć, iść razem w jednym kierunku, być zgodne. Ciągnąć wózek w jedna stronę.

Samoakceptacja – to umiejętność pogodzenia dwóch wewnętrznych światów tzn świadomości i podświadomości.
Tu dochodzimy do sedna, że w nas istnieje świadomość i podświadomość.
Czy to prawda?
Czy tego chcemy czy nie? Tak jest. Udawanie, że czegoś nie ma nie spowoduje, że to zniknie.

Dlatego jeśli w naszym życiu nam coś doskwiera, zamiast pomstować na wszystkich wkoło, warto przyjrzeć się sobie i zacząć pracować nad samoakceptacją, nie ważne jaką metodą, ważne by była skuteczna. Wtedy rzeczywistość wokół nas zmieni się sama.

Opinie o terapii
Mój syn, był szykanowany przez kolegów w klasie. Konflikt narastał. W szkole mimo zgłaszanego problemu, stosowano pogadanki na temat właściwego zachowania dzieci, które nic nie dawały. Doszło do tego, że syn bał się chodzić do szkoły. Przyjechałam na terapie z dzieckiem. Po przepracowaniu gniewu i poczucia winy, agresja w stosunku do mojego dziecka ustała. Chłopiec który wywoływał, konflikty przeniósł swą agresje na inne dzieci. Syn za to polubił się z jednym kolegą z klasy teraz są nierozłączni. Bardzo dziękuje za okazana pomoc. Chciałam by w klasie mojego dziecka odbyła się terapia grupowa, ale dyrekcja szkoły nie widzi takiej potrzeby. Polecam tą terapie, szczególnie rodzicom których dziecko jest szykanowane w szkole. Mama Kacpra.

Moje dziecko w wieku 6 lat sikało do łóżka. Lekarz stwierdził,że fizycznie jest zdrowy. Potem przez rok chodziliśmy do psychologa, wizyty przynajmniej raz w miesiącu, bez efektu. Dziecko samo sobie zmieniało pościel w nocy na świeżą, dodatkowo jak się zsikał miał kare, zakaz bajek i komputera. Nic to nie dawało, co noc łóżko było mokre.W końcu pod namowa koleżanki, przywiozłam dziecko na terapie. Już po pierwszej sesji dziecko przestało sikać. Oczywiście nad schematem i zmiana nawyków pracowaliśmy jeszcze chwile, ale było warto. Niesamowite, że to tak działa. Bardzo dziękuje za pomoc. Polecam wszystkim. Beata

Zawsze wiązałam się z partnerem który mnie krytykował i poniżał. Na terapie zgłosiłam się z powodu anoreksji. Po przepracowaniu lęku przed samotnością, gniewu, manipulacji, smutku. Odzyskałam spokój wewnętrzny, pewność siebie i siłę o której nigdy bym siebie nie podejrzewała. Rozstałam się z destrukcyjnym partnerem, to była moja decyzja. Uwolniłam się od uzależnienia teraz jestem wolna. Super polecam, warto popracować i zobaczyć , że świat Ci sprzyja. Wcześniej zawsze miałam pod górkę. Teraz nadszedł czas by było z górki. Teraz to widzę i czuję:) Alicja.

Odklepać Paryż

 

 

 

Na takiej wycieczce jak ostatnio,  nigdy jeszcze nie byłam

Będąc młodą nie miałam szansy na podróżowanie i zobaczenia na własne oczy wiele ciekawych miejsc w Europie i na świecie.

Obecnie będąc seniorką ze skromnej emerytury łapię nadarzająca się okazję na ile jeszcze mam sił, aby   zwiedzić jak najwięcej miejsc o których kiedyś tylko słyszałam i oglądałam na folderach. Biuro Turystyczne ‘’HUBTOUR” jak mi się zdawało wyszło naprzeciw moim oczekiwaniom i jak zaproponowali 5 dniową wycieczkę PARYŻ I ZAMKI NAD LOARĄ, jak nie miałam skorzystać z takiej trafiającej się okazji.

Wcześniej byłam już na paru ciekawych wycieczkach organizowane przez to biuro i różnie bywało, czasem zmęczenie dawało mocno znać o sobie, ale bez przesady, zawsze był czas na zredukowanie sił i skromny wypoczynek.

Tym razem było mocno trochę inaczej, co wcale nie znaczy, że miejsca odwiedzane nie były urocze. Były i to nawet bardzo, tylko, że organizatorzy uznali, że seniorzy 60+ zauroczeni pięknem odwiedzanych miejsc nie muszą już w ogóle odpoczywać i regenerować zmęczenie wielogodzinnymi marszami i podróżą.

Po 20 godzinnej podróży w dość sfatygowanym autokarze, jak dotarliśmy zmęczeni do upragnionego hotelu na obrzeżach Paryża mieliśmy tylko na odświeżenie się i wypoczynek 4 godziny, bo szybko pilot zabrał nas na odwiedzanie atrakcyjnych miejsc, które po paru godzinach przestały być atrakcją, a po 16 godzinach myśleliśmy tylko jak szybko się wyspać, bo wracaliśmy do hotelu nocą ponownie tylko na 4 – ro godzinny wypoczynek i tak przez następne dni. Pikanterii dodaje fakt, że odwiedzanie Paryża odbywało się wielogodzinnymi marszami na pieszo, bo kierowcy autokaru musieli odpoczywać i nie można było korzystać z autokaru.

W sumie w ciągu 5 dni byliśmy 12 godzin w hotelu, czyli po 4 godziny na dobę przez trzy dni, bo dwa dni zajmowała sama podróż. Organizatorzy uznali, że seniorom to wystarczy, tylko zdziwiło mnie, że po większej części uczestnikom to nie przeszkadzało. Rozumiałam, pragnienie bycia   w cudownych miejscach bez względu na trud, ale nie za cenę zdrowia! Bez przesady z wyzwaniem – „dam radę”!

Co prawda słyszałam ciche głosy, że chyba nas tutaj wykończą, ale nikt nie ośmielił się powiedzieć głośno, bo przecież to jest wycieczka, a nie wczasy, padała odpowiedź odpowiedzialnych za taki stan – wiedzieliście, że zapisujecie się na wycieczkę. Owszem wszyscy o tym wiedzieliśmy, tylko każdy miał prawo myśleć, że trzy noclegi w hotelu będą co najmniej 8 godzinne, dodaję dość głośno, ale nikt tego nie chce słyszeć.

Za młodu nie zawsze docenialiśmy swoje zdrowie, ale teraz jak z wiekiem zostało zdrowie utracone to go się dopiero ceni. Tak jest tylko teoretycznie i mimo, że każdy senior twierdzi, że zdrowie jest dla niego najcenniejsze niż wszystko inne, to w rzeczywistości fakty tym pustym deklaracjom zaprzeczają.

Świadomie to naprawdę dla każdego zdrowie jest najważniejsze, ale rządzą nami schematy nabyte w dzieciństwie i za młodych lat, dlatego w rzeczywistości jest różnie.

Mimo wiedzy i doświadczeń nabytych przez całe długie lata, to   nadal przebywamy w toksycznym schemacie udawadniania i dumy, które kreują naszą rzeczywistość. Naukowcy badaniami już dawno potwierdzili, że „duma” i udawadnianie niszczy nas i zabija, może dlatego warto przyjrzeć się z boku w jakich schematach funkcjonujemy? Czy naprawdę szanujemy swoje poszczególne partie ciała?

Jestem daleka od oceniania, ale nie da się ukryć, jak wielu seniorów będąc ofiarami schematu udawadniania szasta zdrowiem niczym beztroskie małolaty.

Od lat pracuję nad zmianą toksycznych schematów nabytych w dzieciństwie i w trudnym dla nas wszystkich okresie PRL, a mimo to też padam tych schematów ofiarą. Może tylko z tym, że zauważam te schematy, a to już jest duży plus dla mojego zdrowia. Właśnie dlatego z szacunku do swoich nóg i zdrowia odpuściłam sobie pierwsze 16 godzinne zwiedzanie atrakcyjnych miejsc, bo były zaraz po trudnej męczącej podróży bez zbędnego minimum wypoczynku, więc zostałam w hotelu by najpierw zresetować nadwyrężone podróżą siły.

Po wycieczce może wydaje się, że nie ma co dyskutować, jak ucierpiało nasze zdrowie? Czyżby?

Każdy lekarz to powie, że nadwyrężenie i zbyt duże zmęczenie jest szkodliwe, ale jakoś każdy przeżył, a uczestnicy mieli to co chcieli – Czy na pewno?

Co prawda byliśmy fizycznie w wielu ciekawych miejscach, tylko czy podczas zwiedzania towarzyszyły nam pozytywne emocje?

Problem w tym, że niewielu się do tego przyzna, bo jak to tyle przecierpieć i to na nic? Jaki to wstyd!

Prawda jest taka, że gdyby te miejsca nie miały cudownej ciekawej renomy, a Pan przewodnik o tym by nie przypomniał, niewielu z uczestników wycieczki, a przynajmniej większość seniorów by tego nie zauważyła, mimo dużej wrażliwości.  I nie ma się co dziwić, jak uwagę zwiedzanych miejsc rozpraszały opuchnięte nogi i bóle kręgosłupa, nie wspominając o innych dolegliwościach przypisanych do peselu 60+. Dolegliwości ciała przykuwały większą uwagę niż cudowne miejsca, bo w nich przyszło nam odczuwać czasem nawet ogromny ból, spowodowany zbyt dużym zmęczeniem.

Seniorzy niczym bohaterowie dzielnie znosili cierpienie milcząco maszerując przez wiele godzin bez odpoczynku za przewodnikiem, niczym jako dobrowolną karą.

Przykre jest tylko to, że nadszarpniętego zdrowia nic i nikt nam nie zrekompensuje, późniejszy wypoczynek nie wyleczy już nadszarpniętego zdrowia.

Ja po wycieczkowym zwiedzaniu zachowałam wiarę, że odwiedzane zabytkowe miejsca są piękne i romantyczne, tylko widziane oczyma przez ból i zmęczenie były szare, smutno stojące w ogromnym tłumie ludzi różnych kolorów skóry i na każdym kroku męczących ogromnych kolejkach z powodu złej organizacji.

Prawa natury są nieubłagane i niestety choćbyśmy nie wiem, jak pragnęli zobaczyć piękno miejsca, to jesteśmy ślepi, jeśli doskwiera nam jakiś ból czy zmęczenie. Czy tego chcemy, czy nie, to uczucie zmęczenia, nie dopuszcza do głosu żadnej pozytywnej emocji.

 Nasze uczucia automatycznie zgodnie z prawem przyciągania ściągają tysiące, a nawet miliony myśli takich samych jaki jest ból czy zmęczenie i choć bardzo chcemy zobaczyć coś fajnego, to widzimy tylko to, o czym myślimy – czyli o tym jakie są uczucia, należy pamiętać, że ból i zmęczenie to uczucie posiadającą ogromną moc, o czym chyba każdy mógł się w swoim życiu przekonać.

Patrząc z boku spoza okowy naszych schematów można zadać sobie pytanie, po co na tą wycieczkę pojechaliśmy?

Chyba tylko po to, aby odklepać szybko Paryż i wiele ciekawych w nim miejsc, aby można było powiedzieć zasłaniając się prawdą, że tam byliśmy?

A tak naprawdę nasz toksyczny schemat „dumy” i udawadniania spełnił swoje zadanie, bo wszystko jest po coś, nic nie dzieje się bez przyczyny.

Tylko czy za cenę zdrowia warto było?

Odpowiedź zależy jak kto ceni swoje zdrowie i w jakim funkcjonuje schemacie.

Z szacunkiem i poważaniem wobec wszystkich uczestników wycieczki.

Irena