Monthly Archives: Październik 2018

Cena szczęścia

 

Jesteśmy częścią natury, oraz obowiązujących jej praw i to jest piękne.

Jak myślicie, czy postępujemy zgodnie z prawami natury, czy wręcz przeciwnie?

Na ogół nikt sobie takimi pytaniami głowy nie zawraca, a może czasem warto byłoby, a nawet należałoby, jeśli zależy nam na naszym zdrowiu, a wiadomo, że nie jest wygrane na loterii i ma się tylko jedno zdrowie i jedno życie.

 Myśli z uczuciami mają potężną moc, tylko nieznajomość zasad działania powoduje, że zwyczajnie w moc tkwiąca w nas nie wierzymy i nie zastanawiamy się jak tą ogromną siłą zarządzać. Ona i tak zadziała, tylko źle wykorzystana obraca się przeciwko nam.

Ostatnio słyszałam, że człowiek najbardziej się boi tej właśnie ogromnej swojej mocy. Dało mi to do przemyślenia, dlaczego mamy takie lęki?

Mnie taki lęk opanował tak bardzo, że jak zachorowałam na nieuleczalnego raka płuc, to szybciej uwierzyłam, że istnieją cuda, niż że mam w sobie uzdrawiającą moc, w ogóle tym tematem nie zawracałam sobie głowy.

Sprawcą wszystkiego okazuje się, że jesteśmy w schemacie obwiniania siebie i innych, który przyjęliśmy jeszcze we wczesnym dzieciństwie.  Jeśli tak nie jest, to dlaczego   jak się coś złego przydarzy, to co pierwsze robimy, to automatycznie obwiniamy wkoło innych lub siebie. To moja wina twierdzi nieszczęśliwa Matka po śmierci swojego syna, dlaczego go nie zatrzymałam i pozwoliłam jechać samochodem, bo przecież jak by pojechał później, to nie wpadłby pod pociąg. Ojciec obwinia siebie, że źle wychował córkę i dlatego uzależniła się od narkotyków. Obwiniamy się za to co nam się zdaje, że coś źle zrobiliśmy, obwiniamy też innych i nie zastanawiamy się, że jesteśmy w błędzie.

Nie chcemy widzieć, że najczęściej faktyczną nasza winą może być tylko to, że czegoś nie zrobiliśmy, a mogliśmy zrobić, ale coś nas powstrzymało. Może baliśmy się podjąć ryzyko? A może nie chcieliśmy popełnić błędu?

 

W gonitwie codzienności, nie zastanawiamy się, że czasem zachowujemy się tak, jakbyśmy byli w „Matrix”, dopiero jak spotka nas coś złego to zaskoczeni zadajemy sobie pytanie, dlaczego mnie to spotkało?

Każdy może i ma prawo zarządzać swoimi myślami i emocjami, tylko dlaczego z tego prawa nie wszyscy korzystają?

Naukowcy odkryli, że najbardziej boimy się swojej ogromnej mocy, dlatego podświadomie skrzętnie ją ukrywamy?

Każdy chce być szczęśliwy, gonimy za nim po świecie, a nie wiemy, że ono jest w nas. Uzdrawiając się z raka płuc, przekonałam się, że uaktywnianie swoich sił jest proste, tylko wymaga dużego wysiłku, może nawet większego niż przerzucanie tony węgla, ale taka jest cena szczęścia, w mojej sytuacji było zdrowia, a to jest ogromne szczęście.

Nieświadomie działamy w schematach, które nie pozwalają widzieć, że to w nas jest moc i siła i jeśli z niej nie korzystamy, to zanika, jak wszystko co jest niepotrzebne. Zgodnie z prawem, siły natury tak działają, że im większy damy wysiłek tym większą dajemy sobie szansę na lepsze życie i tego nie zmieni nikt. Myślenie boli i jeśli nie zmusimy się do nauczenia czegoś, to nie zaznamy przyjemności i wygody, jak na przykład, jeśli nie nauczymy się i nie zdamy na prawo jazdy, to nie zaznamy przyjemności i wygody z  prowadzenia swojego samochodu.

Kasi jest wygodnie nie dawać wiary, że myśli mają ogromną moc i na potwierdzenie swojej racji powiedziała mi, że gdyby tak było to w życiu wszystko układałoby się   fajnie po jej myśli.  Przecież ja często myślę o swoim zdrowiu i szczęściu, że bardzo chcę być zdrowa, tak bardzo, aby szerokim łukiem omijać przechodnie zdrowia i szpitale i że chciałabym mieć męża kochanego, troskliwego, zaradnego.

A co mam? Mam egoistę, który zarabia grosze, w domu nie poczuwa się do żadnych obowiązków, a   ode mnie wymaga cudów, ciągle krytykuje, że za mało oszczędzam, nie dbam o niego, o dom i dzieci, mimo, że ja też pracuję. Powinnam już dawno być na zwolnieniu lekarskim, bo coraz częściej budzą mnie bóle pod prawa łopatką albo bóle kręgosłupa i stawy biodra i kolanowe niemiłosiernie dają znać o sobie.  Na pocieszenie mam tylko to, że nie nadużywa alkoholu jak mąż sąsiadki z trójką dzieci. Ona to dopiero ma męża, jak ma pieniądze to pije, nie chodzi do pracy tylko się awanturuje. Ona z dziećmi siedzi cicho, aby jej pięścią jeszcze nie dołożył. Też biedna ma skołatane zdrowie, a z urlopu nie korzysta, tylko bierze zapłatę, bo każdy grosz jest jej bardzo potrzebny.

I tutaj jest haczyk!  Bardzo chcesz, aby coś się w Twoim życiu zmieniło, ale nie chcesz zmienić siebie. Praw natury nie można oszukać, a tym bardziej zmienić, nie da się nic polepszyć w życiu, nie zmieniając siebie. Chcesz coś osiągnąć małym wysiłkiem, ale niestety zmiany wymagają danie od siebie ogromnego trudu, więc sama przed sobą usprawiedliwiasz zwykłe lenistwo.  Tak z ręką na sercu Kasiu, przecież cały czas mówisz o tym, o czym myślisz i według tych myśli kreujesz swoje życie, a myśli skupiasz na tym, co Ciebie trapi. To nad czym się skupiamy, temu dajemy moc, czyli w Twojej sytuacji dajesz mocy temu, czego nie chcesz. Tak naprawdę skupiasz się  nad tym  co niszczy, więc takie nędzne kreujesz swoje życie, bo takie masz myśli. Gdybyś nie godziła się na męża leniwego egoistę, to byś go nie przyciągnęła. 

Więc dlaczego mówisz, że życie nie układa się według twoich myśli?  Właśnie dokładnie układasz sobie życie tak jak opowiedziałaś mnie o sobie, bo dokładnie takie jakie masz myśli, skupiasz na tym uwagę i w twoim realu się to urzeczywistnia. Skupiając myśli nad problemami sąsiadów, lub serialowych tragicznych bohaterów, taką tworzymy swoją tragiczną rzeczywistość, czy nam się to podoba czy nie, ale taka jest prawda.

Przez opowiadanie o swoich i innych problemach odczuwamy chwilową ulgę, za którą płacimy gorszym życiem, niestety tak działa prawo natury.

 Z takim podejściem jak Kasia zmiany też będą się dokonywały tylko jej problemy urosną w siłę tak dużą jak długo będzie utrzymywała toksyczne myśli na swoich i cudzych problemach.  

U mnie i u wielu innych w życiu potwierdziło się nie raz, że prawa natury nam sprzyjają i są w wypraktykowaniu bardziej proste niż nam się wydaje, tylko trzeba dać dużo wysiłku.

Dzięki kontroli myśli i emocji od lat kreuję swoje zdrowie z dużym sukcesem, a skoro mnie się udaje, to może tego dokonać każdy.

Irena

 

 

Trudne decyzje

 

 

Mamy prawo do radosnego, szczęśliwego życia, tylko co z tego, jak nie potrafimy z tego prawa korzystać. Nikt nie ma gotowego przepisu na łatwe, udane życie, natura daje nam wszystko, czego potrzebujemy, ale sięgnąć po to i zdecydować co z tym zrobić musimy sami i sami musimy się tego nauczyć.

To jest tak samo jak z ugotowaniem posiłku, wszystko MATKA ZIEMIA daje, tylko trzeba potrzebne produkty pozbierać, złowić, kupić albo wyhodować. Najpierw trzeba wiedzieć jaką potrawę chcemy przyrządzić, według jakiego przepisu, następnie robimy plan i dopiero zabieramy się do przyrządzania posiłku.

Gdy zdobywamy produkty byle jakie, byle szybko i byle jak przyrządzamy, to nie dziwmy się, że potrawa będzie też byle jaka, bez smaku i byle jakiej jakości. Takie potrawy niszczą i trują nasz organizm, ale za to na przyrządzenie jej nie trzeba dawać większego wysiłku. Tak bywa jak staje się najważniejsze, aby było łatwo, prosto, szybko. Z tego powodu chwilowo można poczuć zadowolenie, jeśli nie myśli się o konsekwencjach, jak niszczymy nasz organizm i przyjemność ze spożywania posiłku.

Jedno z praw natury mówi, że jeśli robimy to, co jest łatwe, a nie jest słuszne, to życie mamy   trudne, byle jakie, jak ten byle jak sporządzony posiłek. Jeśli natomiast podejmujemy się sensownego trudu, to życie staje się łatwe i przyjemne.  Pogoda jest taka sama dla kwiatów, cierni i chwastów, to od naszych decyzji zależy czym wypełnimy swoje życie – pełne radości?  Czy cierpienia?

Wygoda, chwilowa ulga gubi, bo kiedy myśli się o wygodzie, to dla wygody zapomina się o ewentualnych negatywnych skutkach, jakim na przykład może być rozczarowanie miłością.

Jak dwoje ludzi naprawdę się kochają, to myśli skupiają na trudzie, czyli o tym co dla tej drugiej osoby mogą zrobić? Zadają sobie pytania z czego mogą dla budowanego wspólnego związku zrezygnować? A w ogóle czy są wstanie dla budowania Rodziny z czegoś zrezygnować?

Osoby będące w schemacie wygody, przy budowaniu Rodziny myślą tylko o tym, co jest dla nich łatwe, miłe i przyjemne. Żadne z nich nie myśli o konsekwencjach podjętej wspólnej decyzji, a najgorsze jest to, że nie biorą za te decyzje odpowiedzialności za siebie, tylko na zasadzie jakoś to będzie lub że będzie dobrze i cieszą się, że są w tym schemacie zgodni. Bez względu na wykształcenie, nie zdają sobie sprawy, że jest to prosta droga do bólu, cierpienia i ogromnego rozczarowania obydwóch stron.

Halinka z Tomkiem myśleli, że dobrali się jak dwie połówki jabłka, ona ładna dobrze zarabiająca jako księgowa w banku, on przystojny zdolny młody oficer WP zaczynający robić karierę.

Nie byli uświadomieni, że jedyne co ich łączyło to, że obydwoje chcieli z sobą założyć Rodzinę i nie widzieli w tym żadnego problemu, swoją uwagę skupiali co jest dla nich łatwe i miłe.

Obydwoje przez związanie się z sobą chcieli polepszyć sobie wygodę i bezpieczeństwo życia.

Halinka w pracy przez dyrekcje byłą doceniana, proponowano jej nawet awans, ale wiązało się to z ciągłym dokształcaniem, szkoleniami, aby wywiązać się ze swych obowiązków wymagało to od niej dużego zaangażowania, a nawet pracy ponad godziny ustawowe. Jak Tomek jej się oświadczył, nadmieniając, że jego żona nie musi pracować, wystarczy, że zechce iść mieszkać z nim do miejscowości, gdzie on otrzyma skierowanie do służby wojskowej.

Ucieszyły ją oświadczyny i Tomka propozycja, więc bez wahania wyraziła zgodę, bo w decyzji brała tylko pod uwagę co jest łatwe i miłe. Wizualnie widziała siebie, jak jest z nim i nie musi już pracować zawodowo, więc może do południa sobie pospać, pooglądać nawet seriale, przecież zdąży zrobić zakupy i jakoś ugotować obiad, by z radością z ciepłym posiłkiem czekać w domu na ukochanego męża. Ważne dla niej było to, że dawał jej bezpieczeństwo finansowe, swoją oficerską pensją. Nie brała pod uwagę, że zarabiała tyle samo co Tomek i żyć z jednej pensji wcale nie będzie takie łatwe, zwłaszcza że dorabiają się wszystkiego od początku, w pustym otrzymanym służbowym mieszkaniu. Nie zakłócała sobie miłych myśli z powodu otrzymania mieszkania jakimiś problemami, kwitowała wszystko” jakoś to będzie” ważne, że razem. Nie chciała też myśleć o konsekwencjach rezygnacji ze swojej zawodowej pracy, bo chciała budować związek w miłej radosnej atmosferze i z całych sił pragnęła spełniać oczekiwania swojego kochanego męża. On ją zapewniał, że w ogóle nie jest wymagający, bo wojsko nauczyło go jeść wszystko, co jest zjadliwe i że w ogóle nie ma żadnych potrzeb.

Tomek oświadczając się Halince był mile zaskoczony, że bez problemu wyraziła zgodę, aby iść za nim do miejscowości, gdzie otrzyma skierowanie, trochę się obawiał, że nie zechce zrezygnować ze swojej pracy.  Mieszkając samotnie nie bardzo radził sobie z zakupami, gotowaniem, sprzątaniem i praniem. W domu te czynności wykonywała jego Matka z radością i przyjemnością. Jak wyszedł z domu często wspominała jak teraz bez niego jej się nudzi, nie ma co robić, nie ma dla kogo gotować, komu prasować koszul, piec ulubionych jego ciasteczek. Więc uważał, że zakładając Rodzinę ułatwi sobie życie, nie będzie musiał wykonywać czynności domowych, których nie cierpiał, ale lubił dobrze zjeść i mieszkać w czystym ładnie urządzonym mieszkaniu.

Po przyjęciu przez Halinkę oświadczyn obydwoje byli z tego powodu bardzo uszczęśliwieni, uważali, że dzięki małżeństwu ułatwią sobie życie. Nie wzięli pod uwagę, że zakładając nowe życie pojawią się nowe problemy i że wszystko co miało być łatwe i miłe, konsekwencje mogą okazać się koszmarne.  

Według mnie w podejmowaniu tak życiowej decyzji popełnili błąd, bo nie wzięli pod uwagę, że wspólny związek, to również wyrzeczenia i ograniczenia. Nie zapytali siebie nawzajem, ile dla związku są w stanie zrobić i ile dać trudnych wyrzeczeń?

Halinkę i Tomka krótko po wspólnym zamieszkaniu spotkało wzajemne rozczarowanie i zaczęło się wzajemne obwinianie siebie. Ona, że to on się zmienił, a on, że to Halinka jest zupełnie inna niż kiedyś była.

Nim się rozwiedli ich ambicją stało się zadawanie sobie wzajemnie  bólu, bo wówczas czuli  chwilową ulgę z powodu ogromnego rozczarowania.

Dlaczego ich wspólne życie stało się dla nich nie do zniesienia?

Kto temu zawinił? Czyj to był błąd?

Zapraszam do dyskusji i komentarzy.

Pozdrawiam

Irena

Licznik odwiedzin
0210214
Visit Today : 75
Total Visit : 210214
Hits Today : 349
Total Hits : 1375243