Poczucie winy – emocja która nas toczy niczym rak.

Poczucie winy –emocja która nas toczy niczym rak.

Gdy nosimy ze sobą poczucie winy ściągamy na siebie nieszczęścia, hodujemy jakąś chorobę,  która wyjdzie na jaw za kilka lat – hodujemy  być może raka. Poczucie winy – jest obezwładniającą emocją, odbiera nam chęci do jakiegokolwiek działania. Najczęściej towarzyszy jej lęk, wstyd,  by nikt się o tym nie dowiedział.

Łatwiej mi będzie to opisać na przykładzie:

Jest u mnie na terapii Kobieta lat 35 , ma problemy z dzieckiem. Dziecko lat 8, jest agresywne wycofane, często zamyka się w sobie ma problemy w szkole, nie słucha się Mamy, buntuje. Często ja wyzywa. Słucha się tylko męża,  wtedy się izoluje,  siedzi w pokoju. Często robi sobie krzywdę,  wali głową w ścianę, drapie się do krwi. Matka boi się,  że się zacznie ciąć żyletką. Mąż uważa,  że to wina złego wychowania kobiety, bo jej całymi dniami nie ma w domu. Uważa, że źle się nim zajmuje. Nie wyraził zgody na wizytę u psychologa. Uważa,  że to wina żony i powinna lepiej się nim zajmować. Matka jest zrozpaczona.

Dowiedziała się od koleżanki,  że mogę pomóc. Przyjechali na terapie. Dziecko przyjechało, bo mama mu kazała, jest obrażony i niechętnie odpowiada na pytania.

Przeprowadziłam terapie na dziecku;  wynikło z terapii,  że w domu stosowana jest przemoc psychiczna i fizyczna. Ojciec bije i terroryzuje mamę. Nie wiem czy bije   też chłopca,  bo o tym nie mówi. Pozwalam opowiedzieć mu to z jego perspektywy. Dziecko widzi przemoc w domu, myśli że jest zły i to przez niego tak się dzieje. Wstydzi się matki, myśli że to co ojciec o niej mówi;  że jest beznadziejna i do niczego się nie nadaje to prawda. Kocha mamę i jednocześnie się jej wstydzi nie chce być taki beznadziejny  jak ona, chce być taki jak Ojciec i jednocześnie nie chce. Boi się go i go nienawidzi, więc nienawidzi siebie. Wolał,  by go nie było,  jest beznadziejny i wszystko to jego wina.

Przeprowadzamy terapie na: „To nie moja wina”.

Chłopiec niechętnie współpracuje, pracuję tylko z nim bez mamy. Wykonuje polecenia, jest szczery i nie okazuje emocji, jakby nie miał uczuć. W końcu się otwiera i zaczyna strasznie płakać. Uwalnia tłumione łzy. Płacz zawsze jest oczyszczający. Przytulam go do siebie i płaczemy razem. Nad jego losem nad sytuacją. Daję  mu przyzwolenie na płacz,  na bycie sobą. W dalszej części terapii przerzucamy odpowiedzialność na rodziców.

Poczucie winy jest zawsze braniem odpowiedzialności za kogoś. Już nic nie muszę. Już mam prawo  być sobą. To oprawca powinien się wstydzić za swoje czyny, a nie ofiara za niego.

Jak wina to i kara. Jeśli czujemy się winni za jakąś sytuacje zawsze spotka nas za to kara, przewrócimy się, poparzymy, taka typowa niezdara,  co zawsze coś niechcący sobie zrobi. To osoba z ogromnym poczuciem winy.

Osoby,  które się samo okaleczają nienawidzą siebie i otoczenia, mają ogromne poczucie winy. Sami wymierzają sobie karę za to, że są źli, że nie pasują do społeczeństwa. Po samookaleczeniu czują się choć na chwile lepiej.

To tylko chwilowa ulga. Jeśli się w porę nie zareaguje, taka osoba może w paść w depresje i doprowadzić siebie nawet do samobójstwa. Czuje się nic nie warta i przytłacza ją ogromne poczucie winy. Tak było też w tym przypadku. Czasami następuje wyparcie poczucia winy, wtedy nasza podświadomość wymazuje zdarzenia które wywołało poczucie winy i przechodzą one w przekonania. Takie wyparte uczucia zawsze są początkiem choroby, która może ujawnić się po latach.

Dzięki terapii pozbyliśmy się poczucia winy. Chłopcu wyraźnie ulżyło. Nad zbudowaniem szacunku do samego siebie i zbudowaniu wewnętrznej wartości będziemy musieli jeszcze popracować.

Chłopiec po terapii poszedł się bawić na dwór z moimi dziećmi.

Omówiłam problem z Matką, ze względu na powagę sytuacji umówiłam się z Nią na osobną  sesje. By pomóc dziecku najpierw musi pomóc sobie. Dzieci są nierozerwalnie związane z matką do 14 roku życia,  jej emocje,  przeżycia,  są odbiciem w zachowaniu dziecka.

Dziecko po sesji się zmieniło,  już po pierwszej sesji przestało się okaleczać.

Poczucie winy – jest obezwładniającą emocją, odbiera nam chęci do jakiegokolwiek działania. Najczęściej towarzyszy jej lęk, wstyd,  by nikt się o tym nie dowiedział.

Gdy nosimy ze sobą poczucie winy ściągamy na siebie nieszczęścia, hodujemy jakąś chorobę,  która wyjdzie na jaw za kilka lat – hodujemy  być może raka. Potem będziemy zadawać sobie pytanie: dlaczego ja? Dlaczego akurat mnie to spotkało. Pytanie pozostanie bez odpowiedzi, a my będziemy biedni,  pokrzywdzeni przez los. Kompletnie nie winni za to,  co nas spotkało. To los,  przeznaczenie, środowisko. Wszyscy będą winni naszej choroby tylko nie my, nie głęboko skrywane poczucie winy, poczucie że nie zasługuje, że jestem gorszy, tylko nie emocja którą pielęgnowaliśmy latami. Na pytanie o emocje odpowiemy: ja nie mam problemów z emocjami, ja nic nie czuję. Zrobimy wszystko by się nie wydało że czujemy się winni. Nawet jesteśmy wstanie umrzeć na tego raka niż dowiedzieć się prawdy o nas samych. Te emocje są wstydliwe i głęboko zakopane. Nikt się nie może dowiedzieć. Dlatego tak ciężko nam się przełamać i podjąć terapii. Prawda jest taka, że każdy z nas hoduje swoje demony,  tylko od nas zależy,  czy zaczniemy się od nich uwalniać. Więc jak dopadnie nas jakieś nieszczęście, czy choroba,  nie obwiniajmy Boga, świata , lekarzy,  tylko zacznijmy od siebie. Bo w nas się wszystko zaczęło i tylko my możemy to skończyć. Wystarczy mieć odwagę stanąć oko w oko ze swoimi demonami takimi jak wstyd, poczucie winy, lęk i się ich pozbyć. Skoro mały chłopiec dał sobie radę i ty możesz. Tego wszystkim życzę.

Aga córka Ireny

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *