Rany przeszłości

 

Okropne chwile przeszłości nie ulegną zapomnieniu przez upływ czasu, jeśli zakotwiczone są w komórkach naszego ciała i w naszej podświadomości, one żyją w nas jako cierpienie i choroby.

Po zdradzie pierwszego męża, który wywiózł mnie z dziećmi z miasta na wieś daleko od mojej Rodziny i zostawił bez środków do życia, wydawało mi się, że czas zagoił rany.  Pozostała tylko kobieca „duma”, że poradziłam sobie po tym jak były mąż i ojciec moich dzieci wywiózł mnie daleko od rodziny z miasta na wieś i na zatracenie nas zostawił.

Piszę o zatraceniu bez przesady, bo rzuciłam dla drania dobrze płatną pracę, mieszkanie w mieście i przyjaciół.  Poszłam za nim w obce miejsce na wieś, samotna jak palec. Zintegrować się ze środowiskiem utrudniał fakt, że mąż dzieciom i mnie nie pozwalał chodzić do kościoła, bo był ateistą, ale tak naprawdę był kimś pozbawionym wyższych uczuć.

Będąc samotną matką wychowałam dzieci na porządnych ludzi, wykształciłam, następnie po latach zakochałam się i wyszłam za mąż.

Kiedy myślałam, że nareszcie będę mogła wieść już spokojnie drugie życie na zasłużonej emeryturze zaczęły się coraz silniejsze   ataki okropnych bóli. Byłam już po walce z rakiem płuc, ale lekarze po badaniach zgodnie twierdzili, że one nie mają związku z rakiem.

Próbowałam sama terapii, jeździłam na warsztaty terapeutyczne, ale pozbyć się cierpienia z swojego ciała nie mogłam. Dopiero córka jak się wzięła za mnie i swoim sposobem pomogła mi dotrzeć do źródła bólu i było po sprawie i cierpieniu.

Okazało się, że moje ciało zamanifestowało cierpienie z zamierzchłej przeszłości, kiedy mąż mnie zdradził i zostawił z dwójką nieletnich dzieci bez środków do życia. Ponownie otworzyły mi się dawne rany, a może nie otworzyły, tylko przykryłam swoim innym pozytywnym życiem?

Jednak to nieprawda, że czas goi rany, tylko czas pozwala na zapomnienie, a do cierpiącego ciała się przyzwyczajamy?

Gdyby taki stan trwał dłużej musiałabym przyzwyczaić się do cierpiącego życia, bo scenariusz z drugim mężem by się powtórzył, jeśli bym nie usunęła przyczyny.

Aby dotrzeć do przyczyny ponownie wróciłam do przeszłości odgrzebując zapomniane ropiejące rany, grzebiąc się w dawnych brudach.  Ponownie przeżyłam przerażenie, wróciłam do okresu, kiedy stało się w moim życiu coś strasznego, okropnego, jak czułam, że to już po mnie i moich kochanych dzieciach. Mój kochany pierwszy mąż, któremu ufałam bezgranicznie, przy rozstaniu tak walnął mnie jeszcze po głowie, że się przewróciłam i jak się ocknęłam to stały nade mną przerażone dzieci, a ja nie mogłam się podnieść z powodu kręgosłupa, bo tak był stłuczony dysk.

Do dnia dzisiejszego nikomu się z powodu wstydu nie przyznałam, że na pożegnanie tak były mąż mnie załatwił i to w obecności dzieci. Nigdy do tych dni z dziećmi nie wracałam czekając aż z czasem wszystko ulegnie zapomnieniu. Po tym wydarzeniu jeszcze o tego bydlaka walczyłam niczym „lwica” gotowa mu wszystko wybaczyć, oby tylko zechciał zostać z nami.

Na moje szczęście nie udało mi się bydlaka zatrzymać, z czasem umysł prawie wszystko wymazał z pamięci, ale ciało stojące na straży prawdy dawało o sobie znać dawnym cierpieniem. Nie tylko umysł zapamiętał te okropne dla mnie chwile, ale jak widać każda komórka ciała.

Świadomie wszystko bydlakowi wybaczyłam, aby o nim zapomnieć i myślałam, że tak się stało.

Umysł dał się zbałamucić, ale coś w środku i komórki ciała utrzymywały nadal moje okropne chwile przeszłości przy życiu, o czym nie miałam zielonego pojęcia.

Po dotarciu do prawdy zobaczyłam, że to nie ja grzebałam się w brudach przeszłości, to brudy przeszłości grzebały mnie, ja je tylko dźwigałam, a one bruździły coraz bardziej i to tak, że już było nie do wytrzymania.

Nie ma się co dziwić, że po terapii czuję się lekko, jak zrzucam z siebie takie ogromne brzemię przeszłości, a radość rozpiera moje serce i ciało.

Teraz wiem, dlaczego ustąpiły wszystkie chroniczne bóle, bo poznałam źródło, skąd one się brały, a ból to jest wołanie o ratunek umierających komórek ciała gnijących w brudach przeszłości.

Dziękuję ci kochana córko za pomoc, nie zdajesz sobie sprawy, ile dla mnie zrobiłaś. Kocham Cię.

Życzę wszystkim samych radosnych d

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *